Wypuściłam lenia...

Wypuściłam teraz lenia na światło dzienne - tak bez wyrzutów sumienia. Siedzę sobie tak za domem, w cieniu z robótką, e-bookiem na laptopie, lodową kawą i ciastkiem.
Córcia moczy się w basenie z koleżankami, psina obgryza swoją świeżą kosteczkę i poza tym, że wiatr czasami zawieje tak, że wydaje się, że zerwie markizę to wszystko jest ok.
Ja sobie popracuję później a teraz się polenię. No i postanowiłam skończyć mój szal Calais, inaczej nigdy nie zakończę czegokolwiek, no a lato mimo njlepszych chęci do listopada nie potrwa..., no i szydełkowej torebki też nie będzie.