Słodki malutki sweterek

Ja skończałam mój słodki malutki sweterek, który dłubałam na 4-tym spotkaniu robótkowym.
Zapowiadał się łagodnie a zdrowia mi właściwie zjadł...
Miał być na chrzciny, które były w ostatnią niedzielę...
Miało być łatwo - dziergałam według opisu - przeliczyłam grzecznie oczka, no ale okazało się, że nie doczytałam - to, co powinno być napisane na początku opisu było gdzieś w środku, rękawy okazały się za wąskie - prułam, w ogóle nic się nie zgadzało - prułam.
W sobotę siedziałam do godz. 3 nad ranem, żeby skończyć.
Potem dwa razy wszyłam rękaw na lewą stronę - chciałam rzucić robotę dziesięć razy..., potem prałam, potem suszyłam rano suszarką, bo nie wyschło, potem dziergałam też rano pliskę przy szyi.
A zakańczałam nitki i guziki przyszywałam w samochodzie...

Zdjęcie robione w samochodzie na kolanach...
Ale jestem zadowolona - dobrze wyszło... :)
I rodzice zadowoleni byli ze sweterka dla córci - przyda się na to zimnisko...

Witam ogrodniczkę jako obserwatorkę :)