Włóczkowe zakupy













A ja byłam przez chwilkę w Polsce i chwilkę tę wykorzystałam na włóczkowe zakupy, no bo jak tu opuścić taką atrakcję turystyczną? :)
Wakacje długie nie były, ale na szczęście w naszej maciupkiej mieścinie sklep włóczkowy jest, a włóczka w nim to przede wszystkim Anilux, którego tutaj mi brakuje.
Zakupiona została więc Sonata, Ṡnieżka i Moherek. Sonaty się nachapałam w dwóch kolorach, bo przecież już nie jest produkowana i trzeba mieć na zaś. Była jeszcze żółta, ale mimo ostatniego mojego żółtego szaleństwa na więcej żółtości się nie zdecydowałam.
Mój małżonek, który dzielnie podążył ze mną na zakupy uwiecznił je na zdjęciu:)
A swoją drogą to uważam, że ślubny, który nie krzywi się na temat włóczkowych szaleństw to istny skarb:) Też macie takie skarby w domu mam nadzieję:)

Witam serdecznie nową obseerwatorke - moją imienniczkę:): Iwonę Szykuła