Szal się robi...

No to szal się robi.
Nie do końca robi się sam, bo dłubię i dłubię i jakoś końca nie widać.

Szczerze mówiąc znudziło mi się już to dłubanie - wzorek jest wdzięczny, włóczka też, ale już mam dosyć tych metrów - z tym, że szal musi móc się nosić.

A to dlatego, że mam taki syndrom krótkiego szala - mój pierwszy w życiu szal robiony, kiedy miałam może 10-11 lat trzeba było zapinać agrafką, bo nie chciało mi się go robić dłuższego.
Dlatego tym razem nie daję się mojemu leniowi i nadal dłubię...

Serdecznie witam nowe obserwatorki: Gosię, Dommę79, Katarzynę Polek oraz Bryzeidę. Witajcie! :)