Wiosenny sweterek rozpinany - ciąg dalszy

Dlaczego tak jest, że nagle wypada się z rytmu i przestaje sie pisać na blogu?

Ale wy jesteście tutaj chociaż mnie nie ma więc dziękuję za bardzo ciepłe komentarze:)

Na drutach mniej robiłam - to i do pisania mniej....
No tak, nie dziergałam dużo, bo brzozy mnie maltretują swoimi pyłami i odbierają siły i ochotę... I na dodatek nie chcą skończyć pylić.

Ale pozbierałam się trochę i ukończyłam korpus sweterka - bo robiłam razem prawy przód z tyłem i z  przodem lewym więc nie trzeba wtedy zszywać na bokach i jak się skończy to zostają tylko rękawy. Hurrra!
Rękawy mam tam gdzieś już trochę zaczęte więc dużo nie zostało.

Potem będzie kolej na biały sweterek - super letni sweterek z Sonaty - takowy mi po głowie chodzi, spaceruje sobie w tę i spowrotem, i te brzozy trochę przegania....

Póki co jednak zdjęcie rozpinanego sweterka - właściwie to w kolorze młodych listków brzozy.... - szyderstwo losu????