Się sweter robi...

Tak robi się, bo jakby dziergał się sam.
Niby cienka włóczka (Sonata), niby cienkie druty (3,5), a już mam poza sobą 1,5 motka.

A jak liczyć, że sweter wyjdzie z 3,5-4 motków, to już całkiem niedaleko koniec a robię go dopiero 5 dni.
No sam się robi i tyle...

I na zdjęciu wygląda już prawie jak sweter.
Lubię tę metodę od góry, bo nagle jest wszystko gotowe i potem tylko rękawy i guziki. Nie trzeba zszywać boków, ani rękawów tylko wszystko znienacka jest gotowe.

No zobaczymy kiedy u mnie będzie to znienacka - nadchodzi weekend - budowniae "murów obronnych" a po tym zero sił...
Ale dzisiaj wieczorkiem na Spotkaniu Robótkowym - TUTAJ na Spotkaniu Robótkowym... - może by tak wyrobić kolejny motek???
Co wy na to?