Dzierganie latem.

No cóż - lato zdecydowanie nie służy dzierganiu. I może wcale nie dlatego, że ciepło, bo u nas z ciepłem raczej kiepsko, ale dlatego, że jest tysiące innych spraw do zrobienia.
Remonty domu, działki, ogród, kwiaty, pomidory, okna do umycia, spotkania sąsiedzkie, pogadanki na ulicy, długie spacery z psem, las, łąki, jeziora i, i, i....

A w to wszystko wcisnąć gdzieś dzierganie - to dużo tego nie będzie.
Ja moich czerwoności nie skończyłam, bo mnie niechcica drutowa ogarnęła... A ponieważ stwierdziłam, że trwała zbyt długo ratowałam sytuację piękną włóczką, którą wyciągnęłam z dna pudła. Jedwab ręcznie farbowany kupiony na e-bay. Nie wiem ile gram, nie wiem ile metrów, nie wiedziałam czy wystarczy, ale zaczęłam bluzeczkę - taką sobie z głowy.
Teraz wiem, że wystarczy, mam się czm pochwalić, bo kawałek już jest - oto zdjęcie. Jak będzie więcej dam znać.
Czy na wasze robótki lato też tak negatywnie wpływa???? No bo u mnie okropieństwo!!