Włóczka.


Ostatnio mało dłubię.
Czas mi się skurczył jeszcze bardziej. A jak już dłubię coś to potem pruję... Nie mogę się doczekać długich jesiennych wieczorów, ale podejrzewam, że ich nie będzie gdyż obecne wieczory są jesienne a i tak krótkie - pomimo wczesnej już u nas egipskiej ciemności...

No ale mimo wszystko planuję, wymyślam i kupiłam nawet nową włóczkę, mimo iż dawno tego nie robiłam, bo zapasy w pękających w szwach szafach leżą i dojrzewają... Muszę żyć ponad 100 lat by je wyrobić.
No ale nowa włóczka jest zawsze mile widziana więc sobie trochę nowości sprawiłam:

A jest to: Alpaca Dropsa w trzech kolorach na chustę - tak raczej na chustę - włóczka kupiona w tutejszym włóczkowym butiku.
I Perlata d'Australia z Lana Gatto kupiona w Biferno. Też będzie chusta - w obu kolorach.

Tak sobie kolory różne kupiłam, bo przez cały czas dłubię jednokolorowo i naprawdę zatęskniłam za kolorkami - kilka kolorów w jednej robótce.
A wy staracie się używać kilka kolorów czy robicie jednym?