Nowe zajęcie...

W ubiegłym tygodniu zdecydowałam się w końcu - po wielu przemyśleniach i zastanawianiu się.
Myślałam o tym już dawno, ale w końcu zamówiłam...
Wczoraj przyszła paczka:



A w paczce było to:


Wrzeciono i czesanka. Czyli jakby zajęć mi było jeszcze mało dokładam sobie jeszcze jedno: będę prząść. To taka mała wersja kołowrotka, bo już dawno stwierdziłam, że na kołowrotek nie mam miejsca, a w ogóle to nie wiem czy polubię, i czy zniosę kurz z czesanki....
Ale póki co, zabawię się trochę w prząśniczkę z wrzecionem.....

A wy próbowałyście już przędzenia?