Trzeba coś dziergać - tylko co ?

  










Skończyłam moją chustę, która czeka trochę na lepsze światło do obfocenia a póki co, zastanawiam się co też mam dalej dziergać?

Powyciągałam trochę rzeczy, które nadal zalegają i są niedokończone pomimo, iż staram się nie zaczynać nowych robótek zanim jednej nie skończę..

No ale - ten brzoskwiniowy sweterek na lewo spisalam na oczekiwanie - zaczęłam go w 2009 roku - a potem odłożyłam, bo włóczka, bo druty, bo coś tam... Rękawiczki twoends, które po prostu potrzebują weny dziergaczej, która jest od czasu do czasu  i tak wtedy je podzierguję po trochu....










Do tego beżowa cienizna (na lewo), która jest łodzią ratunkową - jak gdzieś idę i potrzebuję robótki to wrzucam do torby - nie trzeba myśleć - idzie powoli - zdjęcie na lewo. Jak skończę nie będę mieć łodzi...
I fioletowe skarpety z Dropsa, które dziegała moja córcia, ale poległa na drugiej pięcie - by trzeba było je skończyć, Sara na pewno nie skończy...


A może po prostu iść za głosem serca i zacząć nową chuste z cudownie miękkiej alpaki?