Radość o poranku.


Nadeszła czesanka. Będę szaleć...
To na lewo to 400 g Merino a na prawo 100 g Shetland.
Kocham Merino, ale gdzieś przeczytałam, że ktoś nie lubił prząść merino???
Wcale nie słucham tego, że trudne jest, albo co - ja na pewno lubię :) He, he - ja wszystko lubię, byle prząść można było....

Tylko jakoś barwniki marudzą i nie dochodzą.... - i jak nie przyjdą to co? Jedyne co mi przychodzi do głowy to barwnik spożywczy w najbliższym supermarkecie. Bo chciałabym najpierw czesankę pofarbować i zobaczyć potem co wychodzi...
Tylko, że gama kolorów kiepska - są tylko czerwone i zielone. A z takiej kombinacji wychodzi kolor raczej: "czy ja wiem, czy ja aby taki chcę..."

No cóż zabieram się najpierw za szetlanda i daję kolorkom szansę dojścia... - jutro???