Jesienny szal na wiosnę...

No właśnie - kompletny brak euforii.
Skończyłam mój piękny, długi, ażurowy szal z ciekawymi zakończeniami, ale jakoś tak... - nie cieszy...

Za oknem słońce radosnymi promykami łaskocze po już przypieczonych nosach a ja owinięta w 75% ciepłej wełny będę się prażyć na tym słonku w czasie sesji fotograficznej... - na dodatek w 100% jesiennych kolorach czyli brązach....

No dobra, dobra - dumna jestem, bo pięknie wyszedł i cieszę się, że skończyłam go przed nadejściem upałów...
Szal na zdjęciach.

Teraz mogę się zabrać za coś wiosennego....
Hm, chyba raczej jednak nie....

Najpierw mam moje warkocze do dokończenia - tym razem ze 100% wełny... - takie tam - gdyby jednak ta wiosna zimna się okazała.... ;) No bo to nigdy nic nie wiadomo...

To ja wracam do tych warkoczy.
A jak wam  się podoba nowy wygląd bloga?