Kordonki z Egiptu.

Moje pobyty w Hiszpanii kończą się kordonkiem w walizce....
Tym razem nie kupiłam aż tak dużo jak ostatnio... - ale kupiłam....



Ten kordonek, który nabyłam ostatnio był bardzo cienki - dlatego postanowiłam zaopatrzyć się tym razem w troszkę grubszy - aby robótka - jak już się na nią zdecyduję poszła szybciej.
Znalazłam nr 5 - i to jest ten jasnożółciutki.
Długo szukałam kordonku ciemnoczerwonego by poszydełkować troszkę dodatków w moim domu i znalazłam w końcu ostatnio odpowiedni kolorek - niestety nr 12 - oj cienizna straszna - ale co zrobić - odcień czerwoności jest dokładnie taki jak trzeba więc kupiłam sobie dwa moteczki...

Będzie więc trochę szydełkowania... :)
Ale na razie drutuję Makową Panienkę.