Niestety druty ChiaoGoo...

Od lat robię na drutach Knit Pro.
Właściwie chyba od czasu kiedy pojawiły się na rynku. Od roku 2009. Zawsze były moimi ulubionymi. Na początku były oprócz nich stare druty teflonowe i druty Addi. Miałam też Addi na żyłce, ale nie wywarły na mnie specjalnego wrażenia ponieważ właściwie były mniej więcej takie same jak metalowe Knit Pro, a że łączenie w Knit Pro spisywało się dobrze nie miałam potrzeby nawet próbować Addi do łączenia.

Na dodatek stwierdziłam, że metalowe owszem są całkiem dobre, ale drewniane zdecydowanie stały się moimi ulubionymi. Dotyk drewna w czasie dziergania był o wiele przyjemniejszy niż dotyk metalu.

Spróbowałam za to Addi Lace. Bo skoro były specjalne do dziergania ażurów to może owe ażurki dziergały się same? Ażury jednak same się nie dziergały. W szybkości dziergania też nie zauważyłam specjalnej różnicy. Natomiast w materiale, z którego były zrobione tak. Addi Lace były z żółtego metalu, który nadzwyczajnie mi śmierdział...

Nie lubię zapachu metalu. Robótka i ręce śmierdziały mi metalem i niestety, ale jest to zapach, który mnie odstrasza. Nie mam potrzeby wąchania tego typu smrodu skoro mogę dziergać na przyjemnych w dotyku drutach drewnianych. I czuć w zamian zapach włóczki... 

Moje przywiązanie do Knit Pro rosło. Miałam drewniane i metalowe druty pokryte niklem. Te metalowe były trochę dla mnie za ostre, ale mogłam na nich dziergać. Ich powierzchnia była miła w dotyku i bezzapachowa.
Spróbowałam po drodze akrylowych, ale były trochę tępe więc sobie je podarowałam.

Z czasem rodziły się inne marki drutów.
Oprócz Addi pojawiły się HiyaHiya. Zachwyt nad tymi drutami aż gotował się na blogach więc i ja ich spróbowałam.
Bambusa nawet nie chciałam próbować ponieważ - no nie wiem... Bambus wchłania bardzo wilgoć i druty zniekształcają się z czasem. Jest lekki, a ja lubię czuć druty w ręku. Mam bambusy z Knit Pro i z firmy Viking, ale nie należą one do moich faworytów. Zaopatrzyłam się w metalowe z żyłką. I nie powiem - sprawiły na mnie miłe wrażenie. Są lekkie, gładkie w robieniu i... potwornie nudne...

Metal w kolorze aluminium i biała przezroczysta żyłka...
Żyłka jest miękka, metal nie śmierdzi metalem, połączenie żyłki z drutem jest gładkie i dobrze się na nich robi, ale jakoś bez radości i bezuczuciowo....

HiyaHiya kupiłam z czystej ciekawości i żeby sprawdzić jak się na nich robi. Robi się całkiem ok i mogę ich używać.

Ale powróćmy do Knit Pro.

Ich domeną jest niestety to, że łatwo się łamią. Ja złamałam ich kilka, ale z własnej winy. No cóż - na drutach się nie siada, ani nie kładzie. Moja wina i tyle.
Raz druty 2,5 mm pękły mi w dłoniach zaraz po narzuceniu na nie oczek pierwszy raz. Ale już po wyciągnięciu z opakowania czuć było,  że były jakieś suche.  Od razu dostałam nowe ze sklepu, w którym kupiłam i nie było potem problemu. Nie miałam więc nigdy powodu do narzekania na ich kiepska jakość,  o której często czytam na robótkowych blogach.

Ale ostatnio...

Zaczęły się dziwne problemy z moimi Knit Pro. Ale nie tymi, które kupiłam na samym początku, ale tymi kupionymi może 2-3 lata temu. Są to druty karbonowe, albo drewniane robione dla innych firm jak Knit Picks lub Lana Grossa.

Druty psują się na złączeniu z metalem - jakby klej puszczał, albo żyłka zaczyna wychodzić z metalu. ( Tak jak strzałki pokazują na poniższym zdjęciu ). Niektóre posklejałam, wyszlifowałam i dobrze funkcjonują, ale w jednych karbonzach żyłka i tak nie chce się trzymać niestety pomimo kilku prób naprawy. 




To spowodowało, ze zaczęłam szukać nowych drutów. Jakiegoś innego rozwiązania.
Ponieważ spotkałam się z wieloma achami i ochami na temat drutów ChiaoGoo postanowiłam i te druty wypróbować.



Jakie wrażenia?
Zaimponowała mi czerwona żyłka - to powoduje, że pomimo nudnego koloru aluminium (choć podawane jest, że druty są ze stali) dzierganie może być ciekawe. Żyłka jest naprawdę super - jest miękka i absolutnie się nie zwija i nie skręca. Ale niestety to nie ratuje tych drutów w moich oczach.
Kolor aluminium jest nudny i nieciekawy. Druty nie są co prawda za bardzo ostre a jednak dobrze nabierają. Ale oprócz ich generalnej nudności po prostu śmierdzą mi metalem i sa nieprzyjemnie metalowe w dotyku. 

Także niestety, chociaż wiele osób uważa, że są to ich najlepsze druty na jakichkolwiek kiedykolwiek dziergali to dla mnie są to po prostu zwykłe i nudne druty.

Więc które są najlepsze?

Pomimo łamliwości i rozklejania się, czasami haczenia się i kilku innych niedociągłości najbardziej nadal lubię drewniane Symfonie Knit Pro.
Są ładne, ciekawe, i bardzo miłe w dotyku. Dzierganie na nich to prawdziwa symfonia pełna uczucia i uroku.
Na razie nic ich nie pobije chociaż oczywiście jeśli trzeba podziergam także na HiyaHiya i na ChiaoGoo jeśli zajdzie taka potrzeba.

A Ty na jakich drutach dziergasz?