Ile robótek zabrać na urlop?

Co prawda okres urlopowy generalnie już minął, ale ponieważ ja właśnie wróciłam z dłuższego urlopu postanowiłam zrobić robótkowe podsumowanie moich urlopowych robótek.

No bo na urlop trzeba zabrać ze sobą dzierganie.
Przyznam się, że miałam ze sobą całą robótkową torbę. Jechaliśmy samochodem więc nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, że zabieram może za dużo. A może jednak i tak za mało?


1. Wzięłam ze sobą skarpetki do skończenia.
Efekt? - Skończyłam i nawet sfotografowałam na miejscu.

Skarpetki robione od góry, od strony nogawki z tradycyjnej włóczki skarpetkowej w tym przypadku Regia 4-fädig oraz Cherry Tree Hill Yarn Supersock (pięty i palce) na drutach 2,25 mm.

Wzór skarpet do nabycia jest w moim sklepie z wzorami "by iwona".

Tylko dzisiaj i jutro - do końca dnia 15.10.2016 godz 23.59 czasu warszawskiego można ten wzór otrzymać za darmo wpisując w kasie kod: ASKANN





2. Koniecznym było zabranie robótki, która nadawała się do samochodu. Tzn. takiej, którą można dziergać bez liczenia oczek. Albo przynajmniej bez częstej konieczności liczenia oczek. No i jak dla mnie - zapisywania wzoru.
Poniższa robótka była w dniu wyjazdu w kłębkach i gdzieś we Francji zaczęła przekształcać się w sweterek. Potem sporo go dziergałam już na miejscu. Obecnie czeka na połączenie na ramionach i zrobienie rękawów.



3. Miałam też zrobić poniższe skarpetki, bo przecież skarpetki szybko się robi, ale skończyło się na tym, że tylko na nie popatrzyłam.
Muszę teraz nadrobić, bo już mi się one bardzo podobają.
Ale chyba jednak najpierw skończę jednak powyższy sweterek.




4. Chusta. Robię już ją od dawna. Powinna być skończona i może by była gdybym nie utknęła na opisywaniu jej i przeliczaniu oczek. Ale przeliczę je już niedługo, bo trzeba ją skończyć i tyle.
W każdym razie na urlopie nie przerobiłam z niej ani jednego oczka.
Niestety.
Czyli powyższych dwóch robótek mogłam w ogóle nie zabierać.
Ale może jednak więcej za dużo niż za mało?




5. Szal ażurowy. Był on ze mną na podobnym urlopie dokładnie rok temu. To jest taka "Never ending story" Co to są "Never ending stories" możesz dowiedzieć się oglądając jeden z odcinków Drutoterapii na YT.

I chociaż ostatnio nie przepadam za bardzo za robieniem na drutach włóczką Lace przerobiłam kilka, może nawet kilkadziesiąt rządków w drodze powrotnej do domu.
Jest to po prostu robótka. za którą można złapać w każdej chwili pod warunkiem, że wie się, w którym momencie w diagramie się znajdujemy. Bo ścieg jest trochę zawiły.
Dlatego warto nauczyć się "Dziergać ze zrozumieniem". Ja już potrafię. A ty?





6. Skarpetki. Jeszcze jedne. Bo skarpetki robi się szybko.  A poza tym jeśli skończę wszystkie zaplanowane robótki to dobrze jest mieć ze sobą motek włóczki - właśnie taki na skarpetki. Włóczka jest ze sklepu Splo-ty i zakupiłam ją w celu zrobienia skarpetek. Nie przekształciła się ona w nie jednak na urlopie. Może wkrótce.




7. Sweterek. Miał być skończony. Ale po raz drugi zabrakło mi włóczki. Próbowałam zmienić koncepcję wzoru. Ale mi się nie podobało. Szukałam włóczki po drodze w Europie. Byłam w pięciu włóczkowych sklepach i nic.
Pozostało mi pogodzić się z faktem, że dokończę sweterek po powrocie.
Jednak zdjęcia zrobiłam. Na zdjęciu nie widać, że sweter nie jest cały. Ale rękawy są zrobione tylko kawałek poniżej łokcia.



8. Jeszcze jeden sweterek. Zabrany z myślą, żeby go w końcu skończyć. Zaczęłam go bardzo, bardzo dawno, bo na urlopie w grudniu 2013 roku i to był najwyższy czas, żeby się z nim rozprawić. Były do zrobienia tylko rękawy. I udało się. Sweterek skończony. I jestem z niego bardzo zadowolona.
Z bliska będzie on pokazany w momencie publikacji wzoru.
Notatki są. Teraz tylko przepisać je na czysto.