Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ponczo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ponczo. Pokaż wszystkie posty
Wszędzie są poncza

Wszędzie są poncza

Ostatnio wszędzie widzę poncza. Krótkie, długie, małe, wielkie, kolorowe, jednobarwne, krótkie, albo bardzo długie poza kolana.

Postanowiłam więc i ja mieć ponczo (mam jedno, ale nigdy go nie nie noszę, bo właściwie to nie wiem dlaczego... chyba nie umiem nosić tej części garderoby).
Ale chyba postanowiłam się nauczyć skoro robię sobie kolejne a i pomysł mam na co najmniej jeszcze jedno...

Tym razem zaczęłam dłubać lekkie ponczo - takie na lato, żeby narzucić na ramiona w jakiś lekko chłodny wieczór, lekko chłodny ponieważ jak jest chłodny to ja potrzebuję coś bardziej ciepłego i po prostu grubego. W Szwecji wieczory są raczej bardzo chłodne, ale może jak gdzieś pojadę, albo nawet w dzień będzie jak znalazł...

Ponczo jest z jedwabiu Maharaja Silk w kolorze Flamenco, którego kolory zaprojektowałam w ramach współpracy z Biferno. W jednym z tych zaprojektowanych kolorów zrobiłam chustę Sorberry, a kolor Campoamor nadal czeka, bo letnia bluzeczka, którą zaczęłam z niego robić została spruta - to nie było to, co mi pasowało...

Ale wracając do poncza - ono sobie tak rośnie z tego jedwabiu na drutach 3 mm i może rośnie powoli, ale aż tak bardzo mi się z nim nie śpieszy. Jest to robótka typu - na wynos, którą biorę ze sobą w drogę - do dziergania w samochodzie, poczekalni, na ławce w parku - gdzie nie trzeba liczyć oczek i tylko dłubie się do przodu...

Chociaż już trochę go jest - więcej niż połowa i do lata skończę na pewno :)

Uwielbiam dłubać z tej włóczki choć jest cienka - jest miła w dotyku i to po prosu jest bajka na drutach. Kolory są do tego energetyczne, zmieniają się niemal w każdym rządku i dlatego robótka pomimo ściegu gładkiego nie jet wcale monotonna.

Zobaczcie zresztą na zdjęciach - prezentuje się cudnie :)


Moje pierwsze ponczo.

Moje pierwsze ponczo.


Tak, nigdy poncz nie dziergałam, bo ja jestem taka strasznie praktyczna i gdzie bym miała w czymś takim chodzić? Ale ostatnio praktyczna przestałam być, zaszalałam i ponczo udziergałam...
Ha, a co tam - takie trochę inne - nietradycyjne - trójkątne tylko okrągłe, bo takie mi się pewnej nocy przyśniło...
No bo moje projekty mi się śnią, albo wymyślają kiedy idę na spacer z Eltonem...

Jeśli ktoś poncza nie widział jeszcze na Facebooku to oto ono.
A swoją drogą to dlaczego więcej czasu na Fejsie teraz się spędza niż na blogu?
Też to macie?
A więcej zdjęć jest na Ravelry tutaj.
2700 oczek na drutach....

2700 oczek na drutach....

... mam jeszcze do zrobienia by skończyć moje ponczo... - 2700 oczek...

Robię i robię i jakoś końca nie widać. I chociaż teraz niby jest widać, to mi się się jednak wydaje, że nigdy nie skończę....
Na początku tak fajnie było, się robiło i robótki przybywało a teraz tak jakoś powoli, oj strasznie powoli...
Czy u  was też tak bywa, że pod koniec wszystko zwalnia... ?

Kolej na jesienne projekty.

Kolej na jesienne projekty.

Na początek pięknie dziękuje za super miłe słowa na temat mojej czerwoności.

Jestem dumna z tego sweterka, już został obnoszony publicznie i energetyzuję nim tutejsze ulice. Nawet moja córa zażyczyła sobie powtórkę z rozrywki i dla siebie także jeden taki sweterek. Oby więcej takich udanych projektów.

A póki co na drutach zupełnie inny kolor chociaż też dodający nieźle energii swoją intensywnością - i jako absolutnie jesienny projekt. Tak, w tym roku zdążę z czymś nowym przed jesienią - a będzie to ponczo. Robione od góry - na okrągło - na gładko - mam mnóstwo oczek na drutach, ale idzie świetnie.

Aż tak mi się spodobało, że potem będzie jeszcze chyba jedno.
Jest to moje pierwsze ponczo i bardzo mi się ono podoba?
A wy robiłyście kiedyś tę część garderoby?
Lubicie nosić poncza?

Copyright © 2016 Drutoterapia , Blogger