Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Bluzka na drutach Light Lady czyli Biała dama.

Bluzka na drutach Light Lady czyli Biała dama.

Bluzka na drutach? A może jednak sweter na drutach?
Gdzie przebiega ta subtelna granica w dzianinie pomiędzy tymi częściami w garderobie? A może w dzianinie jest wszystko swetrami? Nie ma bluzek?
Może.

W każdym razie mam nowy udzierg. 
Dawno nie pisałam tutaj na blogu i zauważyłam nawet, że nie pokazałam moich ostatnich projektów. Jakoś zaniedbałam Drutoterapię. Ale nie dlatego, że nie chciałam, tylko raczej z braku czasu.
Zrobienie bowiem takiego wpisu jednak trochę trwa, a zrobienie tutaj dobrego wpisu trwa trochę więcej niż trochę.
A u was jak jest? Prowadzicie dalej blogi? Czasami trafię na jakiś, też z braku czasu mniej, niż bym chciała. Wiele z was prowadzi je nadal, część tak jak ja - od czasu do czasu.

Ale ja oprócz tego bloga i innych Facebooków i Instagramów prowadzę jeszcze kanał na YouTubie, na którym nie tylko uczę pokazując różne tutoriale, ale nagrywam podkasty, czyli (właśnie ukazał się ostatni odcinek) - Dziewiarskie zmagania Drutoterapii. Zapraszam do obejrzenia.


Ale do rzeczy. Do tej rzeczy, którą chcę dzisiaj pokazać. A mianowicie moją ostatnią bluzkę na drutach Light Lady, czyli po polsku Białą damę. 

Bluzka ta wydziergana jest z włóczki Drops Belle. Belle to mieszanka z 53% bawełny, 33% wiskozy i 14%. Czyli mieszanka bardzo ciekawa i bardzo przyjemna. 
Robiłam na drutach 4 mm i 3,5 mm na ściągacze. I robiło się bardzo dobrze, bardzo spodobała mi się ta włóczka. Tak bardzo mi się spodobała, że powstała jeszcze jedna podobna bluzka i nabyłam trochę więcej tej włóczki. 

Oczywiście bluzkę tę możesz wydziergać także z innej włóczki. Możesz bluzkę wydziergać także dłuższą. A także z długimi rękawami jeśli tylko potrafisz je przedłużyć.
Opis wydziergania tej bluzki pokazuje krok po kroku wszystkie momenty w robótce. Ażur, który dziergamy w dolnej części rozrysowany jest w diagramie, a także opisany słownie. We wzorze podana jest ilość włóczki dla każdego rozmiaru.
A rozmiary w jakich Biała dama jest dostępna to: XS, S, M1, M2, L, XL, 2XL, 3XL, 4XL. Na rozmiar w biuście: 84, 88, 92, 96, 100, 104, 108, 112, 116 cm.

Możesz więcej doczytać i zakupić wzór w moim sklepie iwonaeriksson.eu.

Wzór dostępny jest także na Ravelry tutaj

Obejrzyjcie sobie zdjęcia i zadecydujcie czy wam się podoba, czy też nie. 
 











Niestety druty ChiaoGoo...

Niestety druty ChiaoGoo...

Od lat robię na drutach Knit Pro.
Właściwie chyba od czasu kiedy pojawiły się na rynku. Od roku 2009. Zawsze były moimi ulubionymi. Na początku były oprócz nich stare druty teflonowe i druty Addi. Miałam też Addi na żyłce, ale nie wywarły na mnie specjalnego wrażenia ponieważ właściwie były mniej więcej takie same jak metalowe Knit Pro, a że łączenie w Knit Pro spisywało się dobrze nie miałam potrzeby nawet próbować Addi do łączenia.

Na dodatek stwierdziłam, że metalowe owszem są całkiem dobre, ale drewniane zdecydowanie stały się moimi ulubionymi. Dotyk drewna w czasie dziergania był o wiele przyjemniejszy niż dotyk metalu.

Spróbowałam za to Addi Lace. Bo skoro były specjalne do dziergania ażurów to może owe ażurki dziergały się same? Ażury jednak same się nie dziergały. W szybkości dziergania też nie zauważyłam specjalnej różnicy. Natomiast w materiale, z którego były zrobione tak. Addi Lace były z żółtego metalu, który nadzwyczajnie mi śmierdział...

Nie lubię zapachu metalu. Robótka i ręce śmierdziały mi metalem i niestety, ale jest to zapach, który mnie odstrasza. Nie mam potrzeby wąchania tego typu smrodu skoro mogę dziergać na przyjemnych w dotyku drutach drewnianych. I czuć w zamian zapach włóczki... 

Moje przywiązanie do Knit Pro rosło. Miałam drewniane i metalowe druty pokryte niklem. Te metalowe były trochę dla mnie za ostre, ale mogłam na nich dziergać. Ich powierzchnia była miła w dotyku i bezzapachowa.
Spróbowałam po drodze akrylowych, ale były trochę tępe więc sobie je podarowałam.

Z czasem rodziły się inne marki drutów.
Oprócz Addi pojawiły się HiyaHiya. Zachwyt nad tymi drutami aż gotował się na blogach więc i ja ich spróbowałam.
Bambusa nawet nie chciałam próbować ponieważ - no nie wiem... Bambus wchłania bardzo wilgoć i druty zniekształcają się z czasem. Jest lekki, a ja lubię czuć druty w ręku. Mam bambusy z Knit Pro i z firmy Viking, ale nie należą one do moich faworytów. Zaopatrzyłam się w metalowe z żyłką. I nie powiem - sprawiły na mnie miłe wrażenie. Są lekkie, gładkie w robieniu i... potwornie nudne...

Metal w kolorze aluminium i biała przezroczysta żyłka...
Żyłka jest miękka, metal nie śmierdzi metalem, połączenie żyłki z drutem jest gładkie i dobrze się na nich robi, ale jakoś bez radości i bezuczuciowo....

HiyaHiya kupiłam z czystej ciekawości i żeby sprawdzić jak się na nich robi. Robi się całkiem ok i mogę ich używać.

Ale powróćmy do Knit Pro.

Ich domeną jest niestety to, że łatwo się łamią. Ja złamałam ich kilka, ale z własnej winy. No cóż - na drutach się nie siada, ani nie kładzie. Moja wina i tyle.
Raz druty 2,5 mm pękły mi w dłoniach zaraz po narzuceniu na nie oczek pierwszy raz. Ale już po wyciągnięciu z opakowania czuć było,  że były jakieś suche.  Od razu dostałam nowe ze sklepu, w którym kupiłam i nie było potem problemu. Nie miałam więc nigdy powodu do narzekania na ich kiepska jakość,  o której często czytam na robótkowych blogach.

Ale ostatnio...

Zaczęły się dziwne problemy z moimi Knit Pro. Ale nie tymi, które kupiłam na samym początku, ale tymi kupionymi może 2-3 lata temu. Są to druty karbonowe, albo drewniane robione dla innych firm jak Knit Picks lub Lana Grossa.

Druty psują się na złączeniu z metalem - jakby klej puszczał, albo żyłka zaczyna wychodzić z metalu. ( Tak jak strzałki pokazują na poniższym zdjęciu ). Niektóre posklejałam, wyszlifowałam i dobrze funkcjonują, ale w jednych karbonzach żyłka i tak nie chce się trzymać niestety pomimo kilku prób naprawy. 




To spowodowało, ze zaczęłam szukać nowych drutów. Jakiegoś innego rozwiązania.
Ponieważ spotkałam się z wieloma achami i ochami na temat drutów ChiaoGoo postanowiłam i te druty wypróbować.



Jakie wrażenia?
Zaimponowała mi czerwona żyłka - to powoduje, że pomimo nudnego koloru aluminium (choć podawane jest, że druty są ze stali) dzierganie może być ciekawe. Żyłka jest naprawdę super - jest miękka i absolutnie się nie zwija i nie skręca. Ale niestety to nie ratuje tych drutów w moich oczach.
Kolor aluminium jest nudny i nieciekawy. Druty nie są co prawda za bardzo ostre a jednak dobrze nabierają. Ale oprócz ich generalnej nudności po prostu śmierdzą mi metalem i sa nieprzyjemnie metalowe w dotyku. 

Także niestety, chociaż wiele osób uważa, że są to ich najlepsze druty na jakichkolwiek kiedykolwiek dziergali to dla mnie są to po prostu zwykłe i nudne druty.

Więc które są najlepsze?

Pomimo łamliwości i rozklejania się, czasami haczenia się i kilku innych niedociągłości najbardziej nadal lubię drewniane Symfonie Knit Pro.
Są ładne, ciekawe, i bardzo miłe w dotyku. Dzierganie na nich to prawdziwa symfonia pełna uczucia i uroku.
Na razie nic ich nie pobije chociaż oczywiście jeśli trzeba podziergam także na HiyaHiya i na ChiaoGoo jeśli zajdzie taka potrzeba.

A Ty na jakich drutach dziergasz?
Dziwna przypadłość drutów skarpetkowych...

Dziwna przypadłość drutów skarpetkowych...

Zanim wspomnę na czym polega dziwna przypadłość drutów skarpetkowych wspomnę o tym, że kolejny odcinek Drutoterapii w odcinkach jest gotowy.

Tak naprawdę to sporo działo się od ostatniego odcinka - głównie skarpetkowo.
Np. to, że właśnie tuż przed chwilką sprułam jedną z pokazywanych w odcinku zielonych skarpetek. Ale obiecuję - nadrobię - słowo harcerza.

Co jest dziwnego z tymi drutami opowiadam na poniższym filmie.
W rolach głównych: druty czerwone - KnitPro Zing oraz druty czarne: KnitPro Karbonz - oba komplety w rozmiarze 2.5 mm.



W odkryciu przypadłości i wystawieniu diagnozy pomogły mi miarki do mierzenia drutów. Dwie różne, by nie było niedomówień.

Jakkolwiek przy tej okazji odkryłam niemniej dziwną przypadłość tych miarek.
Normalnie kryminał!

I jak tu żyć kiedy jest się perfekcjonistką?


Ale co tam - nie będę za dużo mówić. Lepiej zobaczyć na własne oczy na filmie, bo i tak mi nikt nie uwierzy...

Na temat drutów skarpetkowych raczej w drugiej połowie filmu.
A potem sprawdźcie wasze drutki i napiszcie jak jest u was...

Ja znalazłam receptę na nie - trzeba będzie nauczyć się z tym żyć.


Kolejny prezent pod choinkę...

Kolejny prezent pod choinkę...

.. dla mnie, ode mnie.

Wczoraj było o pierwszym. Dzisiaj będzie o drugim.
Tak - otworzyłam je - z tej racji, że jeśli coś by było nie tak z nimi to trzeba odesłać. Ale ponieważ wszystko było ok to Gwiazdkę mam już teraz.

Oczywiście z tych prezentów będę się cieszyć tak samo w Święta, jak cieszę się dzisiaj ponieważ są one strzałem w dziesiątkę. Na dodatek nie będę na nie tylko patrzeć, ale także je używać. A i Święta zaplanowane są bardzo spokojne i leniwe więc będzie na to czas.

Ale oto prezent numer dwa.

Od kiedy je zobaczyłam serce zaczęło bić głośno i po prostu wiedziałam, że muszę je mieć.
Generalnie powiem, że jestem raczej odporna na zachcianki i w moim życiu było niewiele sytuacji kiedy coś musiałam po prostu mieć. Jeśli chodzi o ciuchy, torebki i buty zdarza się to bardzo rzadko, pamiętam jednak trzy razy kiedy coś bardzo zapragnęłam i nie udało mi się tego zdobyć. Pamiętam do dziś..

Ale jeśli chodzi o druty do dziergania nie potrafię ich sobie odmówić. Co tam nie potrafię - na pewno potrafię, bo odmawiałam sobie ze względu na to, że mam ich sporo. Ale czasami po prostu nie chcę.

Dlaczego?
Kiedy w latach osiemdziesiątych było w Polsce jak było obiecałam sobie dwie rzeczy.
1. Że kiedyś nie będę cerować rajstop tylko będę miała ich całe mnóstwo i będę wyrzucać te popsute od razu. Dotrzymałam słowa - rajstop mam od tzw.groma.
2. Że będę w posiadaniu wszystkich możliwych drutów z żyłkami o różnych długościach i będą to piękne druty, a nie szare, aluminiowe. (Wtedy właściwie nie było nigdzie drutów w różnych kolorach, ale tak jakoś mi się wydawało, że kiedyś będą).

Więc jak na stronie knitpro.eu pojawiły się nowe piękne drutki to zaczęłam od razu szukać skąd by je tutaj zdobyć. I tak oto po przeszukaniu czeluści internetu znalazłam owe Knit Pro Royale na Amazonie.

Jestem nimi zachwycona!
Są w rozmiarach 3.5, 4, 4.5, 5, 5.5, 6, 7, 8 i do tego cztery żyłki w widocznych kolorach.
Będę kochać te żyłki przy szarych i ciemnych włóczkach.
Druty wykonane są z drewna, a końcówki są z metalu.
Do tego w torebce są:  4 żyłki: jedna o długości 60 cm; dwie - 80 cm i jedna:100 cm - każda długość żyłki w innym kolorze.

Już zastanawiam się co też wrzucić na drutki... Z pewnością coś z wczorajszej książki zwłaszcza, że wyboru włóczkowego już dokonałam.


Bardzo często kupuję na Amazonie i zawsze wyszukuję produkt w najlepszej cenie. A najlepsza cena zależy od ceny produktu + koszt przysyłki. Czasami może być tak, że cena produktu jest wyższa, ale przysyłka tańsza i wtedy całość może być tańsza. Jak to sprawdzić?

W tekście przy produkcie jest taki zwrot: "11 new from £42.07" Może to być oczywiście inna cena, inna ilość. Mogą to być także rzeczy używane. Klikając na "11 new" ukaże się lista ze wszystkimi produktami.
Klikamy wtedy na każdy z produktów "Add to basket" dodając po prawej stronie kolejno do koszyka, następnie na "Edit basket" - tam sprawdzamy cenę przesyłki, która jest trochę ukryta.
Klikamy na strzałkę zaznaczoną na różowo i tam jest podana cena przesyłki.





W ten sposób można sprawdzić wszystkie 11 produktów ponieważ dla każdego koszty przesyłki mogą być różne.

A teraz zabieram się do dziergania i sycenia się pięknymi drutami w pięknym pudełeczku.

Druty można kupić TUTAJ.

A tutaj trochę więcej o tych drutach: 
Chciałabym nauczyć się robić na drutach...

Chciałabym nauczyć się robić na drutach...

.. jeszcze jeden raz...
Tak - nauczyć się robić na drutach.

To były piękne czasy kiedy uczyłam się robić na drutach  i dlatego chciałabym to przeżyć raz jeszcze. Bo jak się już umie robić na drutach to tylko można nauczyć się nowych technik lub nowych rozwiązań, ale nigdy samego robienia: oczek prawych i lewych. Tej prawdziwej magii.



Nie umie się jeszcze wtedy ani ażurów, ani warkoczy, nawet może ściągacza i ryżu. I wszystko jest wtedy takie pociągające - każde nowe oczko, każdy narzut nitki na drut.

Na powyższym zdjęciu przedstawiam mój sweterek Makowa Panienka, który bardzo lubię. Tutaj na tym zdjęciu widać i oczka prawe, i oczka lewe. I chociaż technika robienia na drutach na żyłce jest bardziej zaawansowana, nie wspominając już o tym, że robienie obu przodów jednocześnie także - to wydaje mi się, że ten sweterek zrobiłabym także jako początkująca - gdybym nią była.

Ach zamarzyło mi się być początkującą w robieniu na drutach. Niedoczekanie moje.
Zaraz zabieram się do zaawansowanej chusty, w której nawet nie myślę jak przerabiać oczka prawe i lewe. Właściwie to szkoda, że w pewnym momencie pewne rzeczy dzierga się automatycznie - żeby nie powiedzieć bezmyślnie.

Ale jeśli Ty chcesz nauczyć się robić na drutach to wiedz, że te pierwsze odczucia w przerabianiu oczek prawych i lewych są wspaniałe. A osiągnięcie umiejętności przerobienia kawałka dziarniny daje niezwykłą satysfakcję.

Zapisz się w takim razie na Kurs podstaw robienia na drutach pod tym wpisem. I doznaj niesamowite uczucia uczenia się robienia na drutach. To jest to, co chciałabym przeżyć raz jeszcze. Adrenalina rośnie, pełne skupienie i radość z każdego przeciągniętego oczka. Może to nawet tak samo jak kiedy uczymy się chodzić?

Formularz do zapisu na kurs znajduje się pod poniższym filmem. Niemal od razu po zapisaniu się i po potwierdzeniu swojego adresu e-mail w wiadomości wysłanej w momencie zapisania się otrzymasz swoją pierwszą lekcję.

A tutaj przeczytaj opinie na temat kursu.


 
 
Druty karbonowe z Knit Pro

Druty karbonowe z Knit Pro

Moimi pierwszymi drutami były stare druty pończosznicze mojej mamy grubości, a może raczej cienkości 2 mm - śmierdzące przerażająco metalem. Mimo iż nie cierpię zapachu metalu nie odstraszył mnie on od robienia na drutach.... ( na szczęście). Potem miałam inne metalowe, potem brudzące aluminiowe i byłam szczęśliwa, że miałam w ogóle jakieś druty. I nie sądziłam nawet wtedy, że w świecie drutowym może nastąpić taka rewolucja jak dzisiaj.

Jeszcze całkiem niedawno wydawało się, że już są na rynku wszystkie możliwe druty: metalowe, drewniane, akrylowe, bambusowe - a tu proszę pojawiły się druty karbonowe...
Co to takiego?


Oczywiście musiałam takie wypróbować.

Są czarne, wykonane z włókna węglowego, końcówki drutów są z niklowanego mosiądzu. Końcówki są jasne i dość ostre, co pomaga w zgrabnym podbieraniu oczek a same druty lekkie i ciepłe w dotyku. Są gładkie, nitka przesuwa się po nich idealnie. Są wytrzymałe tak jak druty metalowe, ale cieplejsze i lżejsze.

Jakkolwiek ich lekkość na początku trochę mi przeszkadzała. Przy robieniu na drutach skarpetkowych lubię "czuć" robótkę - zwłaszcza, że na początku takich rękawiczek czy skarpetek za wiele robótki nie ma... Robótka mi więc się kręciła, trudno mi było ją utrzymać i nie wiedziałam o co chodzi. Uwielbiam przecież robić na pięciu drutach a tutaj nagle miałam trudności w utrzymaniu robótki.
Zastanowiłam się dlaczego i doszłam do wniosku, że lekkość drutów powoduje iż robótka jest trochę niestabilna w palcach. Jakkolwiek nauczyłam się i tych drutów...

Inną wadą tych drutów jest ich kolor - czarny jest piękny, ale dłubanie z ciemnej włóczki na czarnych drutach na dodatek wieczorem po prostu odpada... Oczywiście jasne końcówki ułatwiają trochę sprawę w podbieraniu oczek, ale jeśli chce się sprawdzić resztę oczek to naprawdę widać niewiele.

Zalety? Jak dla mnie mają oczywiście więcej zalet: lekkości ich można się nauczyć i zaplanować raczej jaśniejsze włóczki na takich drutkach. A druty są przecież super wytrzymałe i to jest bardzo ważne!

Włókno węglowe, z którego są wykonane używa się do produkcji samochodów np tych z Formuły1, statków, samolotów a nawet statków kosmicznych więc możecie sobie wyobrazić, że taki materiał MUSI być trwały.

To jest wielka zaleta zwłaszcza jeśli robimy na drutach cienkich. W przypadku innych materiałów cienkie druty łamią się lub wyginają - karbonowe zachowują swój kształt i są trwałe.
Druty skarpetkowe są już dostępne od 1 mm (te najcieńsze nie mają niklowaynch końcówek), druty na żyłce od 2 mm, druty wymienne z osobną żyłką od 3 mm. (Jeśli nie wiesz co to są druty wymienne zobacz TUTAJ).

Ja osobiście lubię robić na cienkich drutach i druty karbonowe były dla mnie zbawieniem. Nie lubie za bardzo dotyku metalu i tego, że takie druty są zazwyczaj zimne i twarde w dotyku. Po przerobieniu kilkunastu rzędów palce zaczynają boleć - i im druty są cieńsze tym boli bardziej i szybciej. Cienkie druty drewniane natomiast są kruche a ja jestm nieuważna i kilka ich już połamałam.

Także zaopatrzyłam się w komplet cieniutkich drutów od nr 2 - głównie skarpetkowych.
Mam też karbonowce cieńsze niż 3 mm na żyłce ale także 3mm oraz 3,25 mm - raczej z ciekawości niż z potrzeby. Ale ja cenię sobie bardzo dobre druty - może dlatego, że za długo robiłam na śmierdzących metalowych, brudzących aluminiowych i to na dodatek z żyłką pogryzioną przech chomika...

Dzisiaj jest taki wybór, że warto zainwestować w dobre druty, ponieważ wtedy i robienie na drutach jest przyjemniejsze i sprawniejsze. Dlaczego jeździć starym maluchem skoro można sobie zafundować Porsche? Drutowe Porsche jest tańsze niż samochodowe, a  komfort jazdy tymi drutami na wysokim poziomie :)
Druty karbonowe Knit Pro można nabyć w Biferno.pl


Drewniane druty Symfonie z KnitPro

Drewniane druty Symfonie z KnitPro

Cztery lata temu zobaczyłam je na jednym z blogów - zaciekawił mnie ich kolor. Były piękne.. - pomyślałam, że robienie na takich drutach musi być o wiele przyjemniejsze niż na zwykłych szarych. Musi być jak poezja...

Zaczęłam szukać co to były za druty i znalazłam.
Nie czekałam długo z zamówieniem - Internet ponownie ratował i zaspakajał moją ciekawość. Zamówiłam komplet z trzema parami drutów i częściami do nich.



O jakich drutach tutaj mówię? O drewnianych drutach Symfonie z KnitPro.
Można je wszystkie obejrzeć TUTAJ u producenta a zakupić w Biferno.

Do tej pory miałam raczej negatywne skojarzenia związane z drewnianymi drutami, ale w tym przypadku zaciekawił mnie kolor. Kolory bowiem były piękne - nigdy nie widziałam, ani nie przypuszczałam że druty do dziergania mogą być w takich kolorach...

Po dwóch dniach miałam w domu moje oczekiwane cuda. Złożyłam je i narzuciłam oczka...
Ty była poezja, czysta, przepełniona uczuciem poezja.
Od tamtej pory dziergam tylko na KnitPro, próbowałam inne - zawsze odkładałam.
Kompletowałam rozmiary i żyłki, i dziergałam, i dziergałam, i syciłam się dzierganiem na nich.

Druty te w tych pięknych kolorach wykonane są z utwardzonego drewna brzozowego pociągniętego laminatem, który zapobiega absorbowaniu wilgoci. Druty są pięknie wyszlifowane i to powoduje, że nitka przesuwa sie po nich gładko i sprawnie. Jakkolwiek nie na tyle, by wyślizgiwały się one same z robótki.
Czubki tych drutów są dość ostre, (ale delikatnie ostre bez zagrożenie dla życia) co daje możliwość dobrego podłapywania nitki w wielu bardziej skomplikowanych ściegach.
Są bardzo dobre do dziergania prostych ściegów, jak i ażurowych.

Druty te są wymienne czyli osobno mamy sam drut w różnych grubościach i osobno żyłkę w różnych długościach, którą przykręcamy do drutów i zabezpieczamy za pomocą specjalnego kluczyka.

Żyłka jest dość miękka - o wiele delikatniejsza niż w starych wysłużonych drutach, które mogą mieć po 20 lat i więcej. Ja wyrzuciłam te moje starocie  gdzie im do tych dzisiejszych cukiereczków :)


Druty są dostępne od nr 3 (3mm) do nr 15 (15 mm grubości).

Pisałam o zaletach. A wady?
1. Jeśli nie dokręcimy dobrze kluczykiem żyłka może po prostu się wykręcić - dlatego zalecam dokładne sprawdzenie czy przykręciliśmy dobrze żyłkę.
2. Są to druty drewniane - im cieńsze tym bardziej narażone są na złamania. Nie zalecam więc kładzenia robótki na krześle, czy na kanapie i siadania potem na tej robótce - niestety zdarzyło mi się to - złamałam druty 3 mm i druty 3,5 mm.
Najczęściej łamią się one wtedy tuż przy połączeniu z końcówką metalową.

Słyszałam także od niektórych osób, że złamały im się podczas dziergania - po prostu w ręce..
Zdaję sobie sprawę, że czasami dziergamy tak zawzięcie, że aż iskry lecą (choć o spaleniu drutów w rękach jeszcze nie słyszałam) - ale drutów nie trzeba trzymać twardo i z zawziętością - pamiętajmy - druty to poezja, to symfonia - Siódma Symfonia Beethowena...

Ale oczywiście cienkie drewno jest delikatne i pamiętajmy o tym, że może zdarzyć się wypadek i mogą się one złamać.


Druty KnitPro Symfonie istnieją także w wersji skarpetkowej  czyli jest to pięć drutów pończoszniczych - w rozmiarach od 2 do 8 mm. Należy dodać, że można je nabyć w różnych długościach: 15 lub 20 cm.
Długość 20 cm  pończoszniczych drutów to klasyczna długość - dzisiaj dziergamy na drutach krótszych - jest to wygodniejsze i sprawniejsze.- jeśli nie musimy mieć wielu oczek na drucie.
Druty pończosznicze 2 mm , 2,25 mm i 2,5 mm są pakowane po sześć sztuk - w razie wypadku jeden dodatkowy drut.

Zapraszam do obejrzenia filmu na YouTube TUTAJ jak łączyć te druty KnitPro z żyłką.
Wyjaśniam tam do czego używać poszczególnych elementów i jak łączyć druty z żyłką.

A wy jakiś drutów używacie? Czy też KnitPro?
I znowu bałagan w robieniu na drutach.

I znowu bałagan w robieniu na drutach.

Tak, bałagan - dawno tak nie miałam. Pozaczynane kilka rzeczy - chcę wszystko naraz robić - no, ale jak?

Na dodatek kusi mnie by pogrzebać w moich włóczkach i wyciągnąć coś na jeszcze jeden sweter. Na szczęście dokładnie nie wiem co, więc nic nie wyciągam - na razie. Tylko patrzę na to, co mam.

A najbardziej patrzę na jasnoniebieski sweterek, który jest najświeższy na drutach i jego dzierganie idzie jak burza. Włóczka po prsostu jest rewelacyjna i schodzi pięknie z drewnianych drutków Knit Pro - no właśnie, ale akurat tylko z tych, bo na akrylowych z Knit Pro się zatrzymywała i nie bardzo szło.
Sweterek jest mojego pomysłu . Już nie wiem kiedy robiłam coś według czyjegoś opisu...

No, ale kończę już to pisanie by za drutki złapać i dziergać dalej.
Też dobieracie druty odpowiednie do włóczki czy dziergacie na tych, które akurat macie?
Jak robić na drutach na żyłce

Jak robić na drutach na żyłce

Te tajemnicze druty na żyłce...
Co to takiego jest?
Jak nimi robić?
Czy w ogóle da się nimi dziergać?



Dla tych, którzy jeszcze nie pojęli tajników robienia na drutach na żyłce przygotowałam krótki film.
Zapraszam! Poznaj niesamowitą tajemnicę i pokochaj druty na żyłce.

Zobaczysz, że diabeł jest straszniejszy niż go malują.
A jeśli spróbujesz dziergać na drutach na żyłce i zasmakujesz ich wolności, to już nigdy nie powrócisz do długich drutów.




A jeśli potrzebujesz więcej przekonywujących faktów to zobacz jak łatwo jest się przeprowadzić z długich drutów na druty na żyłce TUTAJ.
Właściwe to technicznie to żadna różnica tak na dobrą sprawę. Dzierga się w podobny sposób, a jaka lekkość.

Tak druty na żyłce są bardzo ergonomiczne. Wiele osób narzeka iż nie może robić już więcej na drutach ponieważ ma problem z nadgarstkami.
Nic dziwnego - na długich drutach robótka ciąży po prostu na ich długości. A my musimy utrzymać ją spinając nadgarstki i mięśnie rąk. Najczęściej także robótka" wisi w powietrzu ponieważ siedząc np. na fotelu lu brzegu kanapy uderzamy końcem drutów o poręcze. Wtedy spinamy się jeszcze bardziej, by utrzymać robótkę ponieważ takie uderzanie wyrzuca nas z rytmu.

W drutach na żyłce same druty są najczęściej krótkie a robótka rozłożona jest na całej długości żyłki. Ponieważ żyłka jest miękka nie ma innej możliwości jak położenie robótki a kolanach lub na stole. Nie ma szans, by próbować utrzymać ją rękami.

W tym momencie nadgarstki a i całe ramiona są odciążone a robienie na drutach staje się przyjemnością, a nie do tego także wysiłkiem fizycznym dla ciała.

Robienie na drutach na żyłce jest więc wygodne, ergonomiczne i do tego praktyczne. Może zmieścić się na nich cały sweter, albo bardzo duża chusta.
Podoba mi się.

Podoba mi się.

Wpadłam w trans, trans dziergania na pięciu drutach pończoszniczych. Wyciągnęłam włóczkę - ręcznie przędzoną, ręcznie malowaną i zaczęłam coś takiego jak na zdjęciu.
Włóczka to 100% wełny - może troszkę szorstka, ale w robótce robi się mięciutka, miła i pulchna. Na dodatek w niesamowitym kolorze - kolor szarofioletowy - taki gołębi - uwielbiam go.

Do tego sama wymyśliłam wzór - w niedzielę wieczorem, albo już raczej nocą - usiadłam i nagryzmoliłam wzór w ciągu 5 minut - no dobrze - najpierw wymyśliłam go pod prysznicem.
Pod prysznicem można czasami wpaść na rewelayjne pomysły:)
Wy też to macie? Kopalnię pomysłów pod prysznicem?
Chusta Moniki na drutach na żyłce.

Chusta Moniki na drutach na żyłce.



Wcześniej pokazałam film o przeprowadze na druty na żyłkę - TUTAJ.
Poprosiłam o zdjęcia dokumentujące przeprowadzkę i pierwsze wasze kroki na drutach na żyłce.
Wczoraj otrzymałam od Moniki zdjęcia chusty - super, dziękuję! Jak szybko poszło:) Już tyle nadziergane:) Chusta będzie piękna!
Czyli przeprowadzka przeszła w bardzo ładnym stylu:)
Na zdjęciach chusta Moniki wg mojeg wzoru Butterfly Effect.

Proszę o więcej zdjęć z waszych poczynań na drutach na żyłce - ślijcie na: drutoterapia @ o2. pl (bez spacji -  spacja dla spamerów)

Bardzo serdecznie witam Elżbietę Tober jako obserwatorkę. ( niestety nie mogę znaleźć linka do blogu Elżbiety).
Te straszne druty na żyłce...

Te straszne druty na żyłce...

Melicja napisała:
"Z prostymi drutami obchodzić się umiem, ale ciągnie mnie coś do drutów na żyłce. Chciałabym zdrutować sobie jakąś chustę, ale chyba za bardzo laik jestem... Nie masz może gdzieś zapisanych w linkach lekcji dla początkujących druciarek żyłkowych? "

Ponieważ już wcześniej spotkałam się z problematyką drutów na żyłce postanowiłam tę problematykę rozwiązać i pomóc.
Poniżej film, który wygania żyłkowego stracha.
Mam nadzieję, że się przyda i naprawdę weźmiecie do ręki druty na żyłce.

Do tego przeczytajcie o tym jakie posiadają one inne zalety ww wpisie: Jak robić na drutach na żyłce.
Jak już uda wam się je obezwładnić to z pewnością nie przeprowadzicie się już na stare śmieci.
Powodzenia w przeprowadzce!


Jaka włóczka na chustę?

Jaka włóczka na chustę?

Najpierw bardzo dziękuję za wszystkie wspaniałe komentarze na temat mojej żółtej chusty Butterfly Effect. Zrobiła się żółta z kilku powodów:
1. Ostatnio po prostu w oczy wchodziły mi różne żółte robótki.
2. Zauroczyła mnie włóczka, z której chusta jest zrobiona.
3. Nadchodzące lato i piękne słońce "zmusiło" mnie do wybrania radosnego koloru.

Ania zapytała jaka włóczka na chustę będzie najlepsza dlatego tutaj opisuję trochę ogólnie o włóczkach na chusty.

Zazwyczaj na chusty bierzemy cieniutką włóczkę typu Lace (z angielskiego lace - koronka czyli dzierganie ażurowe), 2 ply. 2 ply czyli z ilu nitek jest włóczka zwijana. Czasami o grubości włóczki decyduje czy jest ona zwijana ciasno czy luźno, ale najczęściej włóczka 2 ply to włóczka cienka - taka na druty nr 2-2,5.
Ale chusty robimy z niej zazwyczaj na drutach nr 3-4. A nawet czasami do nr 5-6 - dla uzyskania większego ażurowego efektu.
Na chusty nadaje się też włóczka 4 ply czyli zwijana z 4 nitek, ale cieńsza - też taka na druty nr 2-3,5. Włóczka, którą ja wykorzystałam jest włóczką 4 ply, ale taką, z której normalnie dziergałabym coś na drutach nr 2,5-3. Ale chusta wydłubana jest na drutach nr 3,75 - dało by radę też na nr 4, a nawet 4,5.

Włóczką 4 ply jest też zazwyczaj moher, który bardzo nadaje się na chusty - wtedy bierzemy druty grubsze np nr 4-6 w celu uwypuklenia "włosianej" struktury moheru.

Jakość włóczki:
Im włóczka szlachetniejsza tym lepsza. Szlachetniejsza czyli z naturalnych włókien jak: wełna, merino, alpaca, kaszmir, moher, jedwab. Oczywiście mogą to być też włókna sztuczne jak np akryl, ale:
1. włókna sztuczne nie grzeją - jeśli chcemy mieć ciepła chustę na zimę; pocą - jeśli chcemy mieć przewiewną chustę na lato.
2. nie pamiętają formy - przy blokowaniu trudniej nadać takiej robótce kształt. (jeśli już zdecydujemy się na akryl, bo są przecież piękne akryle można ewentualnie po blokowaniu chustę lekko przeprasować - oczywiście lekko ciepłym żelazkiem).

Oczywiście wykonanie chusty z włóczki grubszej niż tutaj piszę jest możliwe, z włókna sztucznego też, ale po prostu efekt końcowy będzie zypełnie inny.

Podsumowując: najlepsza jest włóczka z rekomendowaną grubością drutów nr 2-3 i z naturalnych włókien.

Powodzenia w dzierganiu chust!
Czy można mieć druty w samolocie?

Czy można mieć druty w samolocie?

Po mojej ostatniej podróży na urlop spotkałam się z pytaniem czy aby rzeczywiście można mieć druty w samolocie.
Ja osobiście nie spotkałam się nigdy ze stwierdzeniem, że nie można - nigdzie czarno na białym.
I dlatego zabieram zawsze ze sobą w podróż samolotem robótke na drutach. Dlatego, że:
- lubię dłubać na drutach,
- nie lubię czekać na lotnisku i dlatego muszę coś wtedy robić,
- czas w czasie podróży płynie szybciej i jest wykorzystany,

Jakkolwiek ponieważ dzisiejsze przepisy konroli na lotnisku są raczej ostre nie wywołuję wilka z lasu i staram się brać "łagodne" druty.
Przede wszystkim są to druty na żyłce - krótkie, nie rzucają się tak bardzo w oczy - nigdy nie wzięłabym długich drutów. A do tego biorę druty drewniane - z Knit Pro (połamią się szybciej na złączach zanim komuś krzywdę zrobią). W konroli szuka się przede wszystkim przedmiotów metalowych dlatego biorę drewniane.
Samolotem podróżuję 2-3 razy w roku na krótsze lub dłuższe trasy i jeszcze nigdy nikt mi złego słowa na ten temat nie powiedział. Dlatego absolutnie nie widzę powodu dlaczego by nie można było wziąć drutów ze sobą do samolotu w bagażu podręcznym - o ile oczywiście są to drewniane, krótkie druty na żyłce. Na temat innych nie mogę się wypowiedzieć.
Czy jeszcze ktoś bierze ze sobą robótkę w podróż samolotem?

Witam ciepło jako obserwatorów mojego bloga: edi.es i eve-jank.
A może jeszcze jedne takie skarpety?

A może jeszcze jedne takie skarpety?

Dziękuję za super miłe słowa dotyczące skarpetek w poprzednim wpisie! A może machnę jeszcze takie jedne? Właściwie to wzorek bardzo przyjemny a skarpet nigdy za dużo...
Póki co jeśli chodzi o kolejną robótkę, miały być druty nr 5 a i tak wylądowałam na 3,5... Hm, trochę sobie słowa nie dotrzymuję... No chociaż i tak grubsze niż nr 2.
Za godzinkę biegnę na Spotkanie robótkowe na żywo w naszym włóczkowym sklepiku na mojej wsi :) I zobaczymy co też wyjdzie z tych drutków 3,5.

Miłego wieczoru i widzimy się jutro na naszym cudownym spotkaniu!

Witam na blogu Dorkabest i Middia jako obserwatorki. Bardzo mi miło:)

I jeszcze jedno: wieczorkiem zajrzę na wasze blogi - dzisiaj był trochę zwariowany dzień....
Raj na ziemi

Raj na ziemi



W środę miałam raj na ziemi. Znalazłam dwie paczuszki w skrzynce na listy. Jedną z Handlas Handverk a drugą z Chili Gredelin.
Z Chili Gredelin dostałam włóczkę Anna - dobrą na ażurki i do dziergania chust. To 100 % merino więc robótka będzie milutka. Teraz tylko znaleźć jakiś projekt.



Z Handlas Handverk dostałam Eco baby bommul, nowe druty i miarkę z Knit Pro. Teraz działam niemal tylko i wyłącznie z Knit Pro. Kocham te druciki - kolorowiutkie i leciutkie. Resztę starych powyrzucałam - nie ma sensu męczyć na nich robótek skoro istnieją takie dobre drutki jak Knit Pro.
Copyright © 2016 Drutoterapia , Blogger