Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje projekty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje projekty. Pokaż wszystkie posty
Sweter z okrągłym karczkiem - KURS.

Sweter z okrągłym karczkiem - KURS.

Ostatni mój udzierg to sweter z okrągłym karczkiem. Albo może raczej bluzka. Można by powiedzieć letnia bluzka, ale w sumie dlaczego nie miałabym nosić jej jesienią i zimą?

Bluzka jest bawełniana i pasuje w sam raz pod sweter lub nawet żakiet. A jej piękny delikatnie ażurowy karczek będzie się pięknie prezentował nawet w tylko widocznym kawałku.

Przyznam się bez bicia. Z tej włóczki miałam już dawno wydziergać coś dla Biferno.pl, już w ubiegłym roku, ale zaplątałam się w jakiś bardzo skomplikowany projekt, który przestał mi się z czasem podobać i zaczął wychodzić nie tak, jak chciałam. Więc z projektu wyszło prucie. Ale moja wyobraźnia wyprodukowała za to w tym sezonie projekt tej bluzki.

Po drodze trochę prułam, trochę robiłam podwójnie. A to dlatego, że dopiero jak wydziergałam już pierwsze rzędy bluzki dojechałam do pierwszego rzędu ażuru wymyśliłam, że może jednocześnie z dzierganiem i pisaniem wzoru nagrać także kurs swetra z okrągłym karczkiem? Jak robić? Jak przeliczać rozmiary? Jak dodawać oczka? Na co uważać przy dzierganiu takiego swetra?

To oczywiście jeszcze bardziej spowolniło proces produkcji, ale w końcu dodarłam do celu. Kilka momentów cyklu tworzenia tego wzoru przedstawiam w osobnym wpisie na stronie Iwona Eriksson Design tutaj. 



Tak oto wygląda mój sweter z okrągłym karczkiem. 
Nazwałam go Margerita. Dlaczego? 
To był taki okres, w którym margaretki kwitły tu i tam, u mnie w ogrodzie też. I tak wzrok na nich spoczął i tak zostało.


Włóczka: Sweter wydziergany jest z bawełnianej włóczki Austermann Bio Cotton z Biferno.pl. Jest to bardzo dobra włóczka. Ekologiczna bawełna i nierozciągliwa. Mam trochę złe doświadczenia z bawełną i trochę obawiałam się wypadków. Ale Bio Cotton sprawdziła się i chętnie jeszcze coś z niej zrobię.

Druty: na żyłce 3 mm i 2.75 mm na ściągacz 80, 100 lub 120 cm lub także druty skarpetkowe do rękawów.

Próbka: 10 cm x 10 cm = 24 o x 30 rzędów ściegiem gładkim na grubszych drutach.

Rozmiary: XS (S, M, L) [XL, 2XL, 3XL] 4XL na 85 (90, 95, 100) [105, 110, 115] 120 cm w biuście. 

Wszystkie techniki użyte w tym wzorze i ich wykonanie pokazuję w tutorialach video, do których linki podane są w bardzo dokładnym opisie do kursu, który otrzymujesz w pliku pdf, który przedstawia proces wykonania tej dzianiny.




Margerita jest w dwóch odsłonach jako:
1. Kurs swetra z okrągłym karczkiem.
2. Wzór na bluzkę / sweter z okrągłym karczkiem.

Wzór jest wystarczająco dokładnie napisany, aby wydziergać sobie tę bluzkę. Przedstawiam w nim krok po kroku cały proces tworzenia,
Kurs natomiast to ten sam opis, który jest wzbogacony o więcej informacji oraz tutoriale video, w których pokazuję dokładnie jak dziergać ten projekt od początku do końca, a także jak obliczyć własny rozmiar, by można było wydziergać sweter z innej włóczki, niż moja, albo generalnie inny sweter z okrągłym karczkiem naszego pomysłu. 

Zapraszam do zaopatrzenia się w ten kurs. Do 28 sierpnia w cenie promocyjnej, tylko 35 zł na mojej stronie Iwona Eriksson Design. 

Możesz także pobrać tylko wzór na bluzkę tutaj w moim sklepie lub na Ravelry. Także w cenie promocyjnej do piątku.
Zapraszam!



Nowa odsłona Drutoterapii

Nowa odsłona Drutoterapii

Nowy rok, nowe możliwości.
Nie, nie robię noworocznych postanowień. Ale czasami robię porządek. Porządek, który już dawno planowałam. Już dawno na przykład chciałam zmienić szablon mojego bloga na taki, który naprawdę będzie mi odpowiadać. Było ich już kilka po drodze, ale z żadnego nie byłam do końca zadowolona. Aż nareszcie znalazłam. Ładny szablon i do tego z pozytywnymi komentarzami na temat ewentualnej potrzebnej pomocy w ustawieniach.

No i nabyłam go, zainstalowałam i tak oto wygląda mój blog Drutoterapia. I taki jego wygląd pozostanie na najbliższe kilka lat. Szablon nazywa się Christina i pochodzi od Karografia.pl.

Jeszcze tylko posprzątam na blogu wśród starych postów, które nic nie wnoszą lub brzydko wyglądają. Blogger bowiem zmieniał wiele razy wielkość zdjęć i niektóre są bardzo małe i nieciekawe. Wiele linków pewnie prowadzi do nikąd, ponieważ zmieniałam miejsca pobytu moich wzorów.
Posprzątać też muszę w kategoriach i pozbierać techniki oraz porady na jedną stronę, by nie trzeba było ich szukać po całym blogu.
Ale to zajmie trochę czasu. Być może cały nadchodzący rok.


Ale teraz o tym, co u mnie na drutach.

Ostatnio pisałam trochę o nadchodzących projektach i moim podcaście w Kolejnych zmaganiach Drutoterapii.
Pokazywałam włóczki z 7oczek i z Biferno, z których będą sweterki.

A do kolejnych projektów na drutach doszła także włóczka od Moniki z Comeragh Yarns and Fibre Ireland.


Zanim zacznę z tej włóczki od Moniki skarpetki (ścieg mam już zaprojektowany), muszę skończyć najpierw poniższy sweter. Jest to sweter rozpinany robiony metodą bezszwową dla uczestników mojego kursu Dziergać ze zrozumieniem. 
Sweter robiony jest od dołu na drutach z żyłką. Tył i przody robione są w jednym kawałku. Pod pachami dzielimy korpus na dwa przody i tył. Wyrabiamy podcięcie na rękawy, a następnie dekolt. Część oczek zostawiamy na pomocniczych agrafkach.

Na ramionach łączymy przody i tył metodą trzech drutów, którą  można zobaczyć tutaj na YouTube.
Następnie nabieramy oczka na rękawy na wycięciu na rękawy w swetrze i wyrabiamy rękawy od góry w dół.
Na końcu wyrobimy dekolt.

Ja w tym momencie, który jest na zdjęciu przełożyłam oba rękawy na jeden drut z żyłką i przerabiam je oba jednocześnie. Zobacz tutaj na YouTube jak za pomocą magic loop można robić dwa rękawy lub dwie skarpety jednocześnie. 


W tej chwili mam tylko połowę rękawów i dekolt do końca. No i oczywiście na końcu rękawów i przy dekolcie nakręcać będę film na kurs Dziergać ze zrozumieniem.

A jak skończę ten kurs to będę robić skarpetki i ten poniższy sweter z tego pięknego merino z Zagrody.
A potem mam także włóczki z poprzedniego wpisu, z których także mam zaplanowane piękne robótki. Ale któreś z nich muszą poczekać w kolejce. W tej chwili wybieram to, co da się skończyć najszybciej.

I dobrze, bo niedobrze, jeśli z powodu robótkowego wyścigu miałby zjeść mnie stres. W końcu mówimy tutaj o drutoterapii ☺☺☺

A ile ty masz projektów w trakcie?





Swetry na drutach Piaski

Swetry na drutach Piaski

Tak, tak, swetry na drutach w liczbie mnogiej, bo swetry Piaski są dwa.

Tak, bo jak szaleć, to szaleć i dziergać podwójnie.

Chociaż tak naprawdę to historia swetrów Piasków jest trochę inna. Nie wynika z szaleństwa, a raczej z  miłości połączonej z moją czasami aż do przesady praktycznością.


Pomysł na Piasek powstał kiedy zobaczyłam włóczkę Austermann Magic Silk w Biferno. A zwłaszcza te właśnie kolory. Te kolory to kolory pewnego miejsca w Hiszpanii, w którym jest mój drugi dom. A mianowicie Costa Blanca, czyli Białe Wybrzeże.
Białe z powodu białych plaż (jeden z piaskowych kolorów), które akurat w okolicy, w której bywam jest przeplecione także piaskiem z tym że takim rdzawo-pomarańczowym, który pod wpływem tamtejszej wilgoci formuje się w skały.

Te dwa kolory delikatnego, ale jednocześnie lekko szorstkiego jedwabiu stworzyły Piasek. I tak jak to jest w naturze, kolory te musiały się przeplatać. Jasne plaże z pomarańczowymi skałami. Jeden pas tutaj, drugi tam. Tutaj trochę więcej, tam trochę mniej.

Zwykłe pasy byłyby trochę nudne, a taka nie jest Costa Blanca, więc wykorzystałam trochę oczek prawych i lewych. Paski dłuższe i krótsze.
Nie chciałam żakardu, ponieważ być może nie każdy odważyłby się na zrobienie go, więc ułatwiłam sprawę stosując bardzo podstawowy ścieg mozaikowy, czyli podniesione oczka.

Tak właśnie narodził się Piasek. Z jedwabnej włóczki (100% jedwabiu) Magic Silk i z plażowych piasków.



Ale lato dobiegło końca, a ja nie zdążyłam nacieszyć się moim Piaskiem, z krótkim rękawem.
Costa Blanca to nie tylko piasek i skały, to także woda. Błękitne morze w piękne słoneczne dni i ciemne wzburzone podczas sztormów, które na tym białym hiszpańskim wybrzeżu potrafią być bardzo gwałtowne i intensywne.

A skoro schyłek lata to długi rękaw. Tak powstał bliźniak Piaska z morza i niepogody na chłodniejsze jesienno-zimowe dni.
Moja radość była wielka, ponieważ w moich zapasach znalazłam idealną w grubości, a także kolorach włóczkę z 7 oczek.

I tak oto powstał drugi Piasek.


A jak na Piaski, które powstały inspirowane Hiszpanią, sesja fotograficzna w większości także została zrobiona w Hiszpanii.
Piasek w kolorze beżowym na wybrzeżach Costa Blanca w Mil Palmeras, niedaleko naszego domu.

Piasek niebieski w pięknym miasteczku Peníscola, w którym zatrzymaliśmy się podczas podróży do Barcelony na Barcelona Knits.

O Barcelona Knits można także posłuchać więcej w moim podcaście Zmagania Drutoterapii.
Bo niebieski Piasek wystąpił w roli głównej na tym festiwalu, czyli miałam go na sobie.



Tak więc są dwa Piaski.
Dwa swetry na bazie jednego wzoru.
Oba zaczynamy dokładnie tak samo od góry, od dekoltu. W okrążeniach na okrągłym karczku dziergamy mozaikowe paski, by na samym końcu paskowego wzoru rozdzielić oczka na korpus i na rękawy. 
W tym wzorze prowadzę cię krok po kroku opisując dokładnie każdy ruch. I pokazując w tutorialach wideo trudniejsze momenty, które mogą wprowadzić w zastanowienie. A po co się zastanawiać, kombinować i szukać, skoro wszystko może być pokazane we wzorze.

Decydujemy, czy chcemy dziergać długie rękawy, czy zakończyć je jako krótkie.
Dziergając korpus, na jego końcu postanawiamy, w jaki sposób zamknąć oczka.
A do tego można nawet przymocować fikuśne frędzelki, które dodadzą charakteru.



Włóczka na Piasek beżowy to Austermann Magic Silk z Biferno.
Druty: 3 mm

Włóczka na niebieski Piasek to 4ply sock i 4ply merino, lub tylko np. 4 ply merino z 7oczek.
Druty: 3,5 mm.

Wzór jest dostępny w rozmiarach: XS, S, M, L, XL, 2XL, 3XL

Wzór można nabyć TUTAJ w moim sklepie byiwona lub TUTAJ na Ravelry.
Wzór jest w jezyku polskim i angielskim.


Przyjemnego dziergania. I koniecznie pokaż swój wydziergany Piasek :)







Kamizelka z włóczki Manhattan

Kamizelka z włóczki Manhattan

Jak na Manhattan przystało manhattanowe dzieło jest piękne.
Tak, bardzo mi się podoba moja kamizelka z włóczki Manhattan.
Kolory takie, że aż buzia sama się uśmiecha i nawet bardzo ponury dzień w takiej kolorowej kamizelce będzie szczęśliwy dlatego nazwałam ją Happy Day, czyli Szczęśliwy dzień.


Kamizelka ta zrobiona jest z włóczki nabytej na Drutozlocie. Włóczka ta to Lana Gatto Manhattan z Biferno. Kiedy zobaczyłam tę włóczkę wiedziałam, że będzie z niej bezrękawnik - taki, który ożywi każdy np. biurowy outfit i każdy, najbardziej ponury dzień.
Po prostu takiej włóczce nie można było odmówić zwłaszcza, że ja bardzo lubię kolory.



Włóczka ta jest tak kolorowa, że potrzebny był mi jakiś delikatny ścieg, który nie zniknie w nadmiarze barw, a jednocześnie uwypukli strukturę kolorów.

Chciałam, aby podczas dziergania coś się działo. Gładkie ściegi są fajne, ale czasami trzeba przerabianie oczek prawych ożywić jakimś interesującym ściegiem, który jednak nie zawsze musi być bardzo skomplikowany. Ja wychodzę z założenia, że piękno leży w prostocie.
Ostatnio bardzo popularna jest brioszka czyli ścieg patentowy. Nazwa brioszka wzięła się od angielskiej nazwy ściegu patentowego czyli Brioche. A nazwa tego ściegu najprawdopodobniej wzięła się od francuskiej bułki brioche, która jest pulchną i bardzo wyrośniętą bułką, której wypiek pochłania czas.
Taki też jest ścieg Brioche, wypukły, wyrośnięty, miękki, no i bardzo pracochłonny w wykonaniu. Chociaż w sumie jest to ścieg bardzo prosty.

Ściegiem tym wykonałam częściowo ściągacz. A zmodyfikowaną brioszką dziergany jest środek przodu przechodzący na boki wkoło dekoltu oraz kanty przy ramionach.
Wyszła więc taka francuska bułka: pulchna, miękka, ale nie aż tak bardzo pracochłonna, ponieważ boki i tył kamizelki dziergane są ściegiem gładkim.

Czyli dzierga się spokojnie, przyjemnie i interesująco.



Włóczka Manhattan to singel, czyli pojedyncza nieskręcona nitka, co daje jej niezwykłą miękkość. W motku jest jej 100 g, 380 m. Jest to 50% Wełna Superwash, 50% Akryl. I dzierga się z niej bardzo, ale to bardzo przyjemnie. Po prostu sama pomyka po drutach.
Dziergałam na drutach 3 mm, wyszły niecałe dwa motki na rozmiar M.

Manhattan jest do nabycia w Biferno, do wyboru w kilku kolorach. Mój kolor to kolor 8273.
Każdy z kolorów to czyste szaleństwo barw, niektóre spokojniejsze, inne bardziej intensywne - jak ten  właśnie. Ale cóż - ja kocham czerwień.



Do tej pory nie nosiłam za wiele kamizelek, aż tutaj nagle okazało się, że to bardzo przydatna część garderoby. Zwłaszcza z tej włóczki. Lekko grzeje, tyle ile trzeba w słoneczny dzień przy lekkim powiewem chłodnego wiatru.
Zdaje egzamin zarówno do koszuli pod marynarkę do biura, jak i na bluzkę z krótkim rękawem.

Podejrzewam, że będzie więcej kamizelek w moim wykonaniu. Póki co do tej wzór się pisze i do końca roku powinien być opublikowany. Trzymajcie kciuki.
We wzorze będzie podana możliwość wydziergania tej kamizelki w trochę dłuższym wariancie, co może być pożądane przy większych rozmiarach.





Sukienka na drutach

Sukienka na drutach

Jest to moja druga sukienka na drutach w moim dziewiarskim życiu.
Pierwszą wydziergałam na studiach, bo zachciało mi się sukienki.

Do tej drugiej dojrzewałam latami. Były tuniki, były prawie sukienki, ale zawsze brakowało mi czasu na to całe mnóstwo oczek. Zwłaszcza, że postanowiłam, że to będzie raczej dość cienka sukienka.

Zaopatrzyłam się we włóczkę Panna Cotta z Mila Druciarnia i naostrzyłam druty 2,75 mm.
Miała to być "Never ending story" czyli "Nigdy niekończąca się historia", to znaczy miałam ją dziergać w chwilach, kiedy nie musiałam liczyć oczek, kiedy miałam złapać tylko jakąś robótkę na wyjście. Byłam przygotowana na kilka lat dziergania.
Ale poszło dość szybko, chociaż naprawdę dziergałam w momentach, kiedy akurat nie mogłam się koncentrować i potrzebny był mi całkowicie bezmyślny projekt.

Ten bezmyślny projekt nie był aż tak całkowicie bezmyślnym, ponieważ bardzo dokładnie ją sobie zaplanowałam. Obliczyłam próbkę, wyliczyłam oczka. Zaczęłam od góry i zaplanowałam, że będę robić w dół tak długo, aż dojadę do kawałka nad kolanami.









Miałam 1450 m w motku więc byłam dobrze zaopatrzona, Kolory od różowego poprzez czerwony, ciemniejszy czerwony do czarnego.
Do czarnego nigdy nie dojechałam, zatrzymałam się na drugim czerwonym. Zużyłam 330 g/ 1090 m.

Tak dobrze mi się dziergało i tak mi się spodobała, że na pewno będzie taka jeszcze jedna. Może z innej włóczki, ale będzie.
Len Puro Lino.

Len Puro Lino.

Len kojarzy nam się się raczej z materiałem. Możemy mieć lniane zasłony, pościel, albo spodnie.
Ale ciekawe ile osób wie jak wygląda sama roślina? Szczerze mówiąc to ja nie bardzo wiem, czy wiem. Być może widziałam kiedyś te piękne niebieskie kwiatki, ale nigdy nie zastanowiłam się nad tym, że to jest len zwyczajny.

Len zwyczajny jest rośliną włóknodajną znaną od bardzo dawna. I nie tylko można pozyskać z niej materiał, ale przerobić także na włóczkę.

Włóczka lniana jest raczej sztywna i nie każdy ją lubi. Może być trudna w przerabianiu ze względu na swoją sztywność. Ale uwaga. Po praniu len staje się bardzo miękki i lejący. Na dodatek ma tę zaletę, że nie trzeba obawiać się sfilcowania i można prać go nawet w wyższych temperaturach.

Osobiście wypróbowałam lnianą włóczkę Puro Lino, którą można nabyć w Biferno.pl. I od razu spotkała mnie miła niespodzianka. Puro Lino wcale nie jest takie sztywne!


Mam w swoich zapasach kłębki z inną lnianą włóczką i ta jest zdecydowanie sztywniejsza. Puro Lino jest też trochę grubszą nitką.

Producent zaleca druty w rozmiarze 4,5 - 5 mm. Ale jeśli ktoś robi luźno zdecydowanie można zejść do rozmiaru 3,5.

Z Puro Lino dzierga się bardzo przyjemnie. Nitka jest śliska i pomyka pięknie na drutach. Jak wcześniej wspomniałam jest także dość miękka. Jak na len oczywiście. To nie jest merino. Ale odczucia podczas dziergania są bardzo przyjemne.

Po praniu włóczka "rośnie", ale nie za dużo. Także polecam najpierw zrobić próbkę i ją wyprać, by zobaczyć jak wyglądają oczka po praniu. Dzianina z lnu nie powinna być bowiem za bardzo zbita, a być może nie wszyscy lubią też "prześwitujące" oczka.
Trochę danych technicznych:

Producent: Silke
Skład: 100 % len
Motek: 50 g (105 m)
Druty: 4,5 - 5 mm
Grubość: DK

Jak Puro Lino zachowuje się po praniu?
Tak jak już wspominałam, włóczka mięknie i robi się przyjemniejsza w dotyku. Dzianina staje się lejąca i miła. Oczka bardzo ładnie się wyrównują.

Puro Lino to włóczka z lekkim połyskiem. Po praniu połysk ten nabiera jeszcze lepszego charakteru. Po prostu dzianina jest bardzo ładna.

Jakkolwiek po pierwszym praniu włóczka się lekko zmechaciła. Podejrzewam jednak, że jest to minimalny efekt uboczny i dzieje się to tylko po pierwszym praniu. Nie miałam jeszcze okazji prać mojej bluzki więcej niż jeden raz, więc nie wiem.
Zmechacone kuleczki jednak jest bardzo łatwo pozbierać. Są dość duże i nie ma ich wiele, więc ich powstanie nie jest problemem.

Bardzo lubię tę włóczkę. Wydziergałam z niej letnią bluzkę Looking For the Summer.  Czyli w po polsku Szukając Lata. Idealna część garderoby na lato. Z idealnego letniego materiału.
Len nie tylko jest piękny, ale także przewiewny i pozwala ciału oddychać.

Bluzka Looking For The Summer jest wydziergana w pięknym błękicie - kolorze idealnym na lato. Wzór tej bluzki jest rozpisany na rozmiary XS - 3XL i więcej  można przeczytać klikając na poniższe zdjęcie tej bluzki.




Prosta chusta na drutach Luddig.

Prosta chusta na drutach Luddig.

Wszystko zaczęło się od włochatego motka włóczki Val Gardena w przepięknych niebieskich kolorach. Motek był włochaty, miękki i do tego bardzo ciekawy.
Zjawił się u mnie pod choinką i patrząc na mnie krzyczał: "Musisz koniecznie mnie przerobić i to szybko".

Podstawił się etykietką, na której widniały proponowane druty 7 mm. I tą informacją przekonał mnie, że rzeczywiście będzie szybko. Moteczek miał ze sobą wzór na komin, ale wzór ten nie miał równie silnej mocy przekonywania jak sam motek. Komin nie wchodził w grę. Motek musiał przeobrazić się w chustę - tylko jaką? Jakąś prostą, bo jego włochatość nie pozwalała na zaawansowane ażury.
Ale też nie chciałam, by prostota była utożsamiana z ze zwykłością.


Ponieważ bardzo często inspiruje mnie sama włóczka nie miałam raczej trudności z dopasowaniem wzoru, który miał być minimalistyczny, prosty, ale jednocześnie ciekawy, no i szybki w dzierganiu.
Ciężkość włóczki zainspirowała mnie do tego by wydłużyć boki chusty, by móc się nimi dobrze owinąć dookoła szyi. W ten sposób powstał wzór na lekko zaokrąglony trójkąt z wydłużonymi bokami.
A włochatość włóczki nadała chuście nazwę Luddig, czyli włochata po szwedzku. (Bo jak może wiecie szwedzki jest moim drugim ojczystym językiem).





A teraz trochę danych technicznych:

Włóczka: Silke Val Gardena do nabycia w Biferno. Jeden motek 200 g,  360 m
Druty: 7 mm
Wielkość chusty: 66 x 125 cm

Chustę możemy oczywiście wydziergać mniejszą lub większą jeśli mamy więcej włóczki. We wzorze bowiem jest podane w jaki sposób zwiększyć tę chustę, czyli, które rzędy powtarzać, by uzyskać więcej rzędyów. Wszystko opisane jest dokładnie i w sposób bardzo pedagogiczny.

A sam wzór kosztuje tylko 10 zł i można go nabyć tutaj w moim sklepie by iwona.

Wzór dostępny jest także u mnie na Ravelry, a tutaj można zobaczyć włochacze w innych kolorach Val Gardeny wykonane przede wszystkim przez moje wspaniałe testerki, którym bardzo serdecznie dziękuję za pomoc w testowaniu wzoru.



Moja chusta na drutach New Energy.

Moja chusta na drutach New Energy.

Moja chusta na drutach od samego początku do samego końca.

Sama ją wymyśliłam. Wiedziałam, że ma być prosta w wykonaniu. Prosta dla osób początkujących, bez skomplikowanych wzorów, bez nawet trochę zaawansowanych ażurów. Prosta chusta, ale jednocześnie nie nudna, nie  tylko prawe, lewe, ale jakiś ażurek by się przydał - prosty ażur na druty. Dziureczki takie, ale jednocześnie nie takie zwykłe. Łatwe w wykonaniu, ale jednocześnie ciekawe.

Tak wykluła się chusta. Wiedziałam od samego początku, że będzie dwukolorowa, bo ostatnio mam passę na drutach taką wielokolorową.

Ale chusta nie miała być tylko dwukolorowa, miała także być dwu-, lub więcej ściegowa. Znalazłam też włóczkę, grubszą, inną niż zwykle na chusty. Trochę może niespotykaną na chusty. Ale mi się spodobała, kolory od razu mnie urzekły, więc kupiłam włóczkę i zabrałam się do dziergania.



Poszło szybko. Nawet z pisaniem wzoru.
Po niecałych dwóch tygodniach była chusta, gotowy szkic wzoru. A dziergałam także inne rzeczy. Nie tylko tę chustę. No, ale na drutach 4.5 mm dzierga się szybciej niż na 3,5. A najczęściej moje projekty są na 3,5. Więc 4,5 mm tylko w dłoniach śmigały. I oczko po oczku, rząd po rzędzie powstała chusta. 



Ponieważ poszło tak szybko i gładko. Ponieważ aż mi się chciało dziergać i tworzyć nazwałam tę chustę New Energy. Czyli Nowa Energia. Bo jakby wstąpiła we mnie nowa energia, która sprawiła, że dziergałam szybciej, sprawniej, efektywniej. I nawet kolejne po tej chuście projekty na drutach powstawały konkretniej i żwawiej.


No i w końcu na końcu napisał się wzór. Miałam kilka wspaniałych testerek, które pomogły mi w sprawdzeniu wzoru i wydziergały swoje piękne projekty, które można zobaczyć tutaj na stronie projektów na Ravelry. 
Dziękuję Wam bardzo dziewczyny, postały super piękne chusty!



Każdy może wydziergać tę chustę. A można ją wydziergać z każdej niemal włóczki.
Ja zrobiłam ją z włóczki Katia Merino-Lino. Poszły po cztery motki z każdego koloru, czyli po 400 m. (Włóczka ta ma 100 m w 50 g).

Wzór tej chusty można nabyć na Ravelry tutaj.
Obecnie do środy 20% zniżki na wzór. Na Ravelry nie trzeba podawać kodu, zniżkę otrzymuje się automatycznie w kasie.
Zapraszam!

Można także pobrać dokonując płatności po polsku przez polskie banki. Ten sam 20% rabat, ale w kasie trzeba wpisać kod NEWENERGY. Na stronie w moim sklepie byiwona.
Zapraszam także!



Chusta New Energy udekorowana jest chwostami. Tak, by była jeszcze ładniejsza, taka z charakterem, pomimo swoich prostych ściegów.


Moja chusta na drutach Adelfa

Moja chusta na drutach Adelfa


Ostatnio chusta bardzo ulubiona.

Powiem tak: ten wzór mi chwilami bokami wychodził - podczas jego pisania. Układ oczek na brzegu przy rozszerzaniu się chusty testowałam chyba więcej niż 10 razy. I te niby szaliki wyglądały bardzo śmiesznie. Zabrało mi to też sporo czasu, ale doszłam w końcu do momentu, w którym oczka się ładnie zgadzały. Nigdy nie było oczek za mało. lub za dużo. A główne oczka jodełki przypadały dokładnie tuż obok narzutu w tym miejscu, a nie na nim.

Tak. Może się komuś wydawać, że co tam - ten ścieg jodełki jest przecież prosty. Oczywiście, że tak - dopóki robi się go w prostokącie, a nie w trójkącie.
Ale ja zamarzyłam sobie o trójkącie i go w końcu okiełznęłam.


Ale zacznijmy od pomysłu i historii chusty.

Chusta jest zaprojektowana we współpracy z Moniką z Comeragh Yarns and Fibre Ireland. Monika zaproponowała włóczkę Crazy Ladybird a ja w momencie kiedy na nią spojrzałam dopatrzyłam się ciekawego w niej koloru i poprosiłam o dofarbowanie jeszcze jednego motka właśnie z przewagą tegoż koloru. I tak oto powstał także motek Sweetest thing.
A obrazy chusty, która miała powstać z tychże moteczków zaczęły przewijać się jak w kalejdoskopie w mojej wyobraźni.

Nie było już żadnych wątpliwości. Powstanie z nich Oleander w cieniowane pasy. Kolory były typowo oleandrowe. A Oleander od mojej pierwszej podróży do Grecji stał się jednym z moich ulubionych kwiatów.

Miałam także wtedy wkrótce jechać do Hiszpanii. Więc wiedziałam, że tam będę dziergać chustę. I tam też powstaną jej piękne zdjęcia na tle Oleandrów.

Jednak zanim nazwę oficjalnie jakiś projekt sprawdzam zawsze na Ravelry czy taka nazwa już istniała. Oleander istniał już w kilku odsłonach niestety...
Mogłam zrezygnować, załamać ręce, wyrzucić druty przez okno. Ale wtedy nie byłabym sobą. Kiedyś w dzieciństwie bowiem napisałam na pierwszej stronie mojej ulubionej książki, którą mam do dzisiaj: Nigdy się nie poddawaj.
I tak już zostało.

Mój kalejdoskop ponownie zaczął się kręcić: oleander, lato, zdjęcia, Hiszpania.
Jak jest Oleander w języku hiszpańskim? Bingo! Adelfa.

I tak oto narodziła się Adelfa.


Adelfa się wydziergała po wielu pruciach. Także przetestowała.
I kilka dni temu wzór ujrzał światło dzienne.

Patrząc na moje zdjęcia i na letnie powiązania chusty może się wydawać, że jest to chusta typowo letnia. Ale to wszystko zależy z jakiej włóczki będzie na wydziergana.
Np. Monika wydziergała ją w szarościach. Ola w zieleni. I wtedy pasuje ona na każdą porę roku. A ponieważ włóczki Moniki nie tylko są piękne, ale także przytulne taką chustą można się otulić o każdej porze roku.  

Zdjęcia zobaczyć można tutaj na Ravelry.


Wracając do technicznych danych to chusta Adelfa zrobiona jest na drutach 3,5 mm. Włóczka to ręcznie farbowana włóczka skarpetkowa z Comeragh Yarns and Fibre Ireland. 2 motki w podobnych cieniowanych kolorach. W jednym motku 400 g.
Chustę można zrobić mniejszą rezygnując z kilku powtórzeń na przykład. Można też ją wydziergać olbrzymią dodając kilka powtórzeń przed ozdobnym kantem. Oczywiście wtedy potrzebne jest więcej włóczki w tych samych kolorach.

Wzór jest dostępny w języku polskim lub angielskim w moim sklepie byiwona.
A także w języku angielskim na Ravelry.


Miłego dziergania! 💜





Copyright © 2016 Drutoterapia , Blogger