Dzierganie na dobranoc

Za dużo pisania to ostatnio nie było. Ale to z tego względu, że budujemy nasz taras. Całą sobotę przycinaliśmy, wierciliśmy. A jak pod wieczór padliśmy już ze zmęczenia to nasz sąsiad rozpętał imprezę. Zwierzęce wrzaski obudziły mnie o 00.45, no i potem już nie mogłam zasnąć. Niedziela była zepsuta, oczy bolały i byłam padnięta. No ale cóż - budowa szła dalej.
Dostałam nawet od męża osobistą wiertarkę bezprzewodową, która jednak nie wytrzymywała mojego tempa i bateria padła.
No, ale byliśmy dzielni i taras jest niemal gotowy.

Każdego wieczora, zanim położę się spać dziergam sobie troszeczkę i to mie uspakaja. Dlatego też mój koralowy sweterek jest niemal ukończony. Zatanawiam się też nad nowym projektem - jakiś szal. Kombinuję troche z wzorami, ale nic mi nie pasuje. Dziergam wieczorami w łóżku. Zauważyłam, że super śpię po takim dzierganiu.