Czapki z warkoczami

Zawsze chciałam mieć czapkę z wyrabianymi warkoczami, ale same wiecie - pomysły przepychają się jedne przez drugie i zawsze jest coś na drutkach. Czasami tych "cosiów" jest nawet za dużo...
No i mam nadal niedokończony sweterek nie mówiąc już o innych starych UFO...

No ale czapka pójdzie szybko się myśli i się zaczyna. No i idzie szybko, dopóki nie trzeba pruć.... - też nic nowego... Muszę powiedzieć, że dorosłam do tego, by nie cierpieć z powodu prucia i pruję lekką nitką...

Tzn. ta czapak wyszła dobrze, ale stwierdziłam, że będzie lepsza trochę dłuższa, albo wyższa (czy jak to nazwać) i postanowiłam wydłużyć ściągacz - bo gubienie oczek w warkoczach było idealnie już rozpracowane. Ale by ściągacz był dłuższy i ładnie łączył się z resztą trzeba było spruć.
(Co prawda sama zrobiłam film na temat - jak przedłużyć lub skrócić robótkę, ale te rady nie funkcjonują w tym przypadku niestety, bo wzory by się nie pokrywały - a na głowie wszystko widać jak malowane).

Czyli wymyśliłam po drodze, że najpierw zrobię jeszcze jedną czapkę i sprawdzę czy funkcjonuje z dłuższym ściągaczem (no bo zrobienie czapki idzie szybkko) - funkcjonuje.
Ta różowa jest gotowa. Ta szara popruta - zrobiona w około 25 %.
Zdjęcia nie ma lepszego, bo fotograf mi ucieka - ale może w końcu wyciągnę stojak do aparatu jak mnie zmotywujecie....  - by czapkę w całej okazałości pokazać ;)