Ścieg Siatka

Ścieg Siatka


Liczba oczek podzielna przez 2 + 2 ob
Powtarzać pomiedzy * *

Rząd 1: 1 ob *n, 2op razem na prawo* 1 ob
Rząd 2 i 4: wszystkie oczka na lewo
Rząd 3: 1 ob *2 op razem na prawo, 1n,* 1 ob


Powtarzać te 4 rzędy

Oznaczenia:
ob - oczko brzegowe
o - oczko / oczka
p - oczko prawe
n - narzut
Raj na ziemi

Raj na ziemi



W środę miałam raj na ziemi. Znalazłam dwie paczuszki w skrzynce na listy. Jedną z Handlas Handverk a drugą z Chili Gredelin.
Z Chili Gredelin dostałam włóczkę Anna - dobrą na ażurki i do dziergania chust. To 100 % merino więc robótka będzie milutka. Teraz tylko znaleźć jakiś projekt.



Z Handlas Handverk dostałam Eco baby bommul, nowe druty i miarkę z Knit Pro. Teraz działam niemal tylko i wyłącznie z Knit Pro. Kocham te druciki - kolorowiutkie i leciutkie. Resztę starych powyrzucałam - nie ma sensu męczyć na nich robótek skoro istnieją takie dobre drutki jak Knit Pro.
Ścieg Ażurowe rowki

Ścieg Ażurowe rowki


Liczba oczek podzielna przez 4 + 2 o. brzegowe
Powtarzać pomiędzy * *

Rząd 1. 1 ob *2 p, 1 n, 2 op razem na prawo* 1 ob
Rząd 2. 1 ob *2 l, 1 n, 2 ol razem na lewo* 1 ob

Powtarzać te 2 rzędy.

Oznaczenia:
ob - oczko brzegowe
o - oczko / oczka
p - oczko prawe
l - oczko lewe  
n - narzut
Włóczka z ebay

Włóczka z ebay

Włóczka, którą kupiłam na ebay dotarła dzisiaj - raj na ziemi! Ta biała to: Wendy Mode Double Knitting 50% merino, a ta kolorowa to: Sailor 100% bawełny.

Teraz tylko wykombinować co by tutaj z tego wydziergać. Tę białą włóczkę kupiłam raczej spontanicznie więc dam sobie czas na zastanowienie, ale Sailor znam i już wcześniej myślałam o rozpinanym sweterku. Tak, kocham rozpinane swetry i wszystkie moje cztery obecne projekty to kardigany.

Sądzę jednak, że sama coś zaimprowizuję ponieważ do tej pory nie znalazłam nic ciekawego. Ale gdyby ktoś z was miał jakiś pomysł, znał jakiś wzór jestem otwarta na propozycje.
Koralowy sweterek

Koralowy sweterek

Projekt, nad którym najwięcej w tej chwili pracuję to projekt nr 4. Zaczęłam w połowie czerwca a potem bywało różnie. Włóczkę kupiłam dość dawno i miałam nadzieję, że zdąże z niej coś zrobić zanim lato się skończy.

Zaczęłam w samolocie ze Szwecji do Poznania. Robiąc coś w trasie lubię by było to coś łatwego, bez liczenia oczek i spuszczania - i wtedy jest dobrze zacząć coś nowego i to od pleców.

W samolocie zbyt dużo nie zrobiłam ponieważ miałam narzucić 253 oczka na tył i przód razem. No i liczyłam, liczyłam, i liczyłam, i się nie doliczyłam aż do lądowania samolotu. A potem działo się tyle, że na druty czasu nie było.

No, ale po powrocie czekał mnie następny wyjazd... To był raj na drutach! Mnóstwo czasu, słońce, leżaczek i druty. Moja druga połowa wraz z innymi facetami zajmowali się jeżdżeniem po lasach i polach na motorach - i to na dodatek, który szybciej. Nasza młodzież zajmowała się samą sobą a mamuśki miały czas na spacerki, czytanie książek i... dzierganie.

To były piękne dni! Mój sweterk urósł w zawrotnym tempie, no i ja odpoczęłam sobie pod gruszą, bez internetu bardzo dokładnie. Opalenizny też się nabawiłam więc te dni będę zawsze miło wspominać.

Zrobiłam tyle, co na poniższym zdjęciu, potem się zatrzymałam i czekam na wenę do dziergania. A póki co dbam o moje pelargonie w przerwach od pracy. Na zdjęciu moja pelargonia Frank Headly.

A tak to się zaczęło...

A tak to się zaczęło...

Kiedy to się zaczęło 20, 30 lat temu?
W każdym razie chodziłam do trzeciej, albo czwartej klasy podstawówki kiedy poprosiłam mamę by nauczyła mnie dziergać. Jedyne druty jakie były w domu to druty do skarpet 2 mm i trochę jakiejś tam włóczki - resztek z jakiegoś swetra.

Mama nie robiła wtedy na drutach, miała jakąś kobietę, która dziergała na zamówienie. Nigdy nie wiedziałam co to będzie - wiedziałam, że dostanę sweterek z niebieskiego moheru, ale w jakim wzorze? Chyba nawet mama nie wiedziała. Może nie miała takich wymagań.
Chodziło tylko o to, żeby mieć coś, co można było na grzbiet wciągnąć.
takie to były dziwne czasy...


Wtedy to właśnie zapragnęłam dziergać sama i wiedzieć co wydziergam. Oczywiście sprawa wyboru włóczki była inną parą kaloszy - w latach kryzysu dziergało się z tego, co udało się upolować.

Pamiętam, że na początku wcale nie szło dobrze, druty były cienkie i niezgrabne, dziergałam bardzo ciasno, a oczka spadały wciąż z drugiej strony drutów. Druty śmierdziały na dodatek metalem - tego zapachu nie lubię do dzisiaj - no i dźwięk metalu kiedy druty dotykały się nawzajem wprawiał mnie o ciarki na plecach.

Zbyt wiele dziergania z tego nie wyszło - walczyłam kilka dni, byłam niezadowolona z drutów - miałam dostać nowe pod warunkiem, że będę kontynuować dzierganie - tak oto wpadłam w błędne koło. Nie dałam rady dziergać na tym co miałam i dlatego nie dostałam nowych drutów.

Zrezygnowałam...

Ratunkiem stały się prace ręczne w piątej klasie - musiałam dostać nowe druty - nie mogłam dziergać szalika na drutach do skarpet...

Dostałam, 3 mm z czerwonymi kulkami na końcach... Piękne, chromowane.
Druty, na których dziergałam ze 3 lata zanim zdobyłam nowe - 4 mm - z zielonymi kulkami na końcach. Aluminiowe - śmierdziały, ale cóż...
Żądza dziergania były tym razem silniejsza...
Druty ponownie...

Druty ponownie...

Tak, od kilku miesięcy ponownie dziergam na drutach i to dość aktywnie. Dlaczego wróciłam?
W końcu po wielu latach dziergania z doskoku dojrzałam do momentu, żeby zająć się samą sobą. Stwierdziłam, że potrzebny mi jest własny czas, po prostu hobby.  A dzierganie jest takim dobrym hobby. Jest to zajęcie jak każde inne, a nie tylko zajęcie dla babć i emerytek, jak to niektórzy uważają.
Dojrzałam do momentu, żeby przeciwstawić się temu poglądowi pod własnym dachem.



Zawsze była rodzina i praca, a dla mnie samej nie wystarczało czasu. Aż w końcu pewna dobra dusza powiedziała mi: Iwona pierwsze miejsce w tej hierarchii jest twoje. Jeśli ty nie będziesz się dobrze czuć, nie dasz rady ani dbać o rodzinę, ani rozwijać firmę w dobrym kierunku. Oczywiście Lena miała rację - zresztą, to w końcu jej praca mieć racje w doradzaniu innym. I nakierowywać ich w stronę dobrego samopoczucia.

Tak więc jestem tutaj z moimi robótkami. Obecnie mam trzy w toku, bo po co mieć tylko jedną? Jedna jest na dzień powszedni, druga na weekend. A trzecia, by odpocząć od tych dwóch.

Copyright © 2016 Drutoterapia , Blogger