Letni szydełkowy kapelusz





















Nie było mnie, ale już jestem.
Tzn byłam, ale nie tutaj. Bo byłam na wakacjach w ciepłych krajach.
A jak jest ciepło, bardzo ciepło to nic się nie chce, więc nic nie pisałam.
I mimo iż zabrałam ze sobą dużo robótek i książek z planami wyrobienia planu dwuletniego w ciągu dwóch tygodni i tak sę nie udało - bo ciepło...
W samolocie wydłubałam niewiele, a i potem robótka leżała na leżaku i wołała o pomoc. Ale w końcu wydłubałam mój szydełkowy kapelusz, który zapowiadał się tutaj - w jednym ze wcześnieszych wpisów bardzo tajemniczo. No bo słonko czaszkę paliło i miło było rzucić sobie coś na głowę.
Prułam i zaczynałam go 3 razy, bo robił się garnek. Nie mówiąc już o tym ile razy prułam po 2-4 rządki, bo się marszczyło.
No, ale w sumie jestem zadowolona - no i przez tydzień mojego urlopu pomykałam po tej pięknej plaży w kapelusiku.... :)
No i mam własnoręcznie wykonany na szdełku kapelusz, choć szydełkowym orłem to nie jestem...

A wy? Wolicie druty czy też szydełko?
Wakacje zimą czy latem?