Powrót do przeszłości...

.... czyli znowu przędę.

A zaczęło się od tego, że kupiłam to na Etsy.
Taką sobie czesankę zawiniętą w precelka - szetland.



Potem chciałamm zobaczyć jaka wyjdzie niteczka, ale wrzeciono było zajęte. Czyli trzeba było najpierw skończyć to, co było na wrzecionie.
Też był szetland, ale farbowany przeze mnie - trochę w innych kolorach.
Więc wyszło coś takiego:


I nadszedł czas, że mogłam skręcić mój miodzik. 
Kręcenie szło jak miód-malina i powstało coś takiego:
Włóczka się suszy  pełna odsłona będzie jutro.