Chili w zielonym

Chili w zielonym

No tak, to było dawno, ale na drutowym froncie działo się niewiele. Trochę dłubałam Fa Fa skarpety ale wyszło naprawdę trochę ponieważ:
Rzuciłam się na rozmiar S na drutach nr 2, bo 80 oczek na skarpety wydawało mi się szaleństwem - moje dwie z trzech wydłubanych skarpet mojego rozmiaru są za duże. No ale te, okazały się za małe więc sprułam.
No zmieniłam druty na nr 2,5 - wzdłubałam aż do pięty i okazały się za małe.
Nie zostało nic innego jak narzucić te 80 oczek i dłubać na drutach nr 2 - wydają się już za duże, no ale wzór może zbierze z czasem trochę tego, co jest za dużo...

Ale dziergałam trochę mojego zielonego szalika, idzie też jak po grudzie chociaż nie jest trudny..., czekam aż się rozpędzę, bo pomysłów na nowe projekty mi nie brakuje...
No to jest.

No to jest.

No to jest: przepis. Przepis na szczęście może nie, ale na moje mitenki.
Nazywają się one Streetwear Mitenki i są piękne!

I jestem z siebie bardzo dumna! Nie tyle, że wymyśliłam je, ale, że udało mi się je opisać.
Jest to mój pierwszy opisany wzór.
Napiszcie koniecznie jeśli widzicie jakiś błąd, albo niejasność we wzorze - to poprawię.

Czasami się patrzy i patrzy i już nic się nie widzi. Niestety patrząc intensywnie na te skróty w końcu błędy przestaje się zauważać.

Wzór jest także dostępny na Ravelry.
Mam nadzieję, że mitenki się wam podobaja!

Wzór do pobrania jest TUTAJ.

Miłego dziergania i jeszcze milszego noszenia. Ja je uwielbiam! :)








Trochę drobiazgów

Trochę drobiazgów

Antosia miała rację - na zdjęciu w 4 Projekty to chusta Echo - jeszcze nie dokończona. Ale za to skończyłam projekt nr 4. Reszta musi poczekać.
No ale z czwórki jestem zadowolona - to mittenki dla mojej córki,wydłubane z włóczki Viking Alpaca Sport - 30% alpaka,40% merino,30% nylon, na drutach nr 3,5.
Myślę, że wydłubię dla siebie też jedną parę, bo ich mękkością jestem zachwycona.
No i będzie teraz trochę drobiazgów: mitenki, czapki, rękawiczki, szaliki - bo potrzebne.
Swetry i duże szale muszą poczekać - niestety mam tylko dwie ręce... - szkoda, że nie jestem ośmiornicą...
Oops!... I Did It Again

Oops!... I Did It Again











Więc tak - Ponownie to zrobiłam, zgrzeszyłam, kupiłam nową włóczkę. Nie, żebym potrzebowała..., no ale była taka ładna.... Najpierw kupiłam w ubiegłym tygodniu dwa motki z Nyansera. Nyansera miała zazwyczaj pastele w różowym i niebieskim a tu proszę - nagle zaczynaja kwitnąć w butiku czerwienie i brązy - po prostu moje kolory. Więc trzeba było kupić, bo pomyślcie jak się skończą i więcej już nie będzie?
W środę zajrzałam niechcący do Chili Gredelin - no i co? Tylko dwa ostatnie motki w super moim kolorze: brąz z szarym fioletem. To już była moja podświadomość, która po prostu kliknęła na kup teraz, no bo co będzie jak ktoś inny zdąży wkliknąć do koszyka MOJE kolory? Scenariusz nie do pomyślenia.

Więc teraz posiadam 2 motki Takino - 80% merino i 20% bambusa, no i dwa motki Madame - 55 % jedwabiu i 45 % kaszhmiru.
Nie, żebym potrzebowała nową włóczkę, ale jak tu nie kupić moich kolorów?
Copyright © 2016 Drutoterapia , Blogger